Ty, Jeszua, jesteś sam;
Zginiesz jak w płomieniach ćma.
Sięgasz po coś, czego chcieć
To jak skazać się na śmierć.
„Poncjusz Piłat”, Normalsi
Niech ucichną dzwony
I niech przestaną krakać wrony.
Niech głodnemu psu kość rzucą,
Żeby zamilkł najedzony.
Niech nie słyszę nawet szmeru,
Spłoszonego nocą szczura.
Chcę milczenia per procura,
Skoro mam krzyżować Króla.
„Poncjusz Piłat”, Normalsi
„Nocny patrol”, Siergiej ŁukjanienkoSzalony podwieczorek! Niech się schowa Carroll! Najbardziej niesamowite podwieczorki odbywają się nie w króliczej norze z Szalonym Kapelusznikiem i Zającem. Maleńka kuchnia małego mieszkania, herbata zalana wrzątkiem, malinowe konfitury z trzylitrowego słoika — oto scena, na której nieznani aktorzy odgrywają swoje szalone podwieczorki. Tutaj i tylko tutaj mówi się słowa, których nie powiedziałoby się nigdzie indziej. Tutaj gestem sztukmistrza wyciąga się z ciemności małe, straszne tajemnice, wyjmuje z kredensu rodzinne szkielety, znajduje w cukierniczce kilka kryształków cyjanku potasu. I nigdy nie znajdziesz pretekstu, żeby wstać i wyjść, bo zawsze w porę doleją ci herbaty, zaproponują konfiturę, podsuną otwartą cukierniczkę…
Za to właśnie lubię Łukjanienkę — za jego kontrabandę, za przemycanie w powieściach o wampirach i magach rodzynków o prawdziwej magii, której nie zauważamy, chociaż jej siła jest jak najbardziej rzeczywista i wciąż zmienia nasze życie.
1 Mch 3,18–19Juda odparł: «Bardzo łatwo wielu można pokonać rękami małej liczby, bo Niebu nie czyni różnicy, czy ocali przy pomocy wielkiej czy małej liczby. Zwycięstwo bowiem w bitwie nie zależy od liczebności wojska; prawdziwą siłą jest ta, która pochodzi z Nieba (…)».
2 Mch 15,7–11Machabeusz zaś miał niezachwianą ufność i pełną nadzieję, że uzyska pomoc od Pana. Upominał swoich żołnierzy, żeby nie przerażali się, gdy poganie będą nacierać, żeby wtedy pamiętali o pomocy Nieba, której doznali poprzednio tyle razy. Teraz więc również mają się spodziewać zwycięstwa, jakiego im udzieli Wszechmocny. Dodawał im ducha, [odwołując się] do Prawa i Proroków, a przypomniawszy im również te bitwy, przez które przeszli, uczynił ich odważniejszymi. Rozniecał ich zapał, jednocześnie wykazywał przestępstwa pogan i łamanie przysięgi. (…) każdego z nich uzbroił nie tyle tą pewnością, jaką daje tarcza i włócznia, ile pociechą zawartą w dobrych słowach (…)
Niektórzy zarzucają chrześcijaństwu rozdźwięk między postacią rzekomo spokojnego i ugodowego Jezusa Chrystusa a starotestamentalnym obrazem Boga, który wiecznie prowadził Izraelitów do krwawych bitew. Wojna jest jednak stałym elementem historii i, choć wolałbym świat bez wojen, to pacyfistą raczej nie jestem, a militarne obrazy bardzo do mnie przemawiają.
Całe życie jest walką, a skoro przeciwnikiem jest Szatan, w bitwach trup ściele się gęsto. Często coś przegrywamy ze względu na naszą pychę. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że pycha czasem działa zupełnie na odwrót niż byśmy się tego mogli spodziewać. Czasami to ona właśnie nie pozwala nam dumnie podnieść głowy. Mówi nam, że powinniśmy wszystkiego dokonać sami, a gdy widzimy, jak słabi jesteśmy, podpowiada, że nie jesteśmy nic warci (bo przecież moglibyśmy być nie wiadomo kim, a jesteśmy tylko sobą).
Bóg jednak, gdy będzie się chciał nami posłużyć, byśmy wypełnili swoje powołanie, sam doda nam siły i umiejętności, jeżeli naszych nie starczy. Tak więc należy swoją pychę ofiarować Bogu i iść do przodu z podniesioną głową, doskonaląc się na tyle, na ile to możliwe.
Jeżeli możesz coś zrobić lub marzysz, że mógłbyś to zrobić, zabierz się za to. Odwaga ma w sobie moc geniuszu.
Johann Wolfgang Goethe
Mamy Nowy Rok czy może już raczej nowy rok lub nawet po prostu rok, czyli w sumie Takie Nic. W każdym razie nie zaszkodzi Wam teraz Trochę Mądrości. Na kolejne ileś tam dni. Ponieważ sam nie mam siły nic mądrego wymyślić, zacytuję coś z klasyki.
Weźmy takiego Puchatka (…). Nie ma on wiele Rozumu, a nigdy mu się nic złego nie przytrafia. Robi rozmaite głupstwa i zawsze się z nich jakoś wykaraska. Albo weźmy Sowę. Sowa właściwie też nie ma wiele Rozumu, ale za to jest Uczona. Wiedziałaby, co robić, gdy jest się zewsząd otoczonym wodą. Albo na przykład Królik. Ten znów nie Uczył się z Książek, ale mimo to zawsze potrafi coś Mądrego Wymyślić. Albo Kangurzyca. Kangurzyca nie jest wprawdzie Mądra, nie można tego o niej powiedzieć. Ale w tym wypadku tak bardzo troszczyłaby się o swoje Maleństwo, że bez namysłu zrobiłaby to, co należy. Albo weźmy jeszcze takiego Kłapouchego. Kłapouchy jest zawsze tak nieszczęśliwy, że wcale nie zwróciłby na to uwagi. Ale ciekaw jestem, co by zrobił Krzyś.
Alan Alexander Milne, „Kubuś Puchatek” (Rozdział IX, w którym Prosiaczek jest zewsząd otoczony wodą)
Koh 11,5–6Jak nie wiesz, którą drogą duch wstępuje w kości,
co są w łonie brzemiennej,
tak też nie możesz poznać działania Boga,
który sprawia wszystko.
Rano siej swoje ziarno
i do wieczora nie pozwól spocząć swej ręce,
bo nie wiesz, czy wzejdzie jedno czy drugie,
czy też są jednakowo dobre.
Bardzo spodobał mi się ten fragment z Księgi Koheleta. Wielu ludzi kojarzy chrześcijaństwo, a już szczególnie katolicyzm z nudą i stagnacją. To jednak wina raczej samych chrześcijan, niż prawdziwie chrześcijańskiego sposobu myślenia o życiu. Oczywiście, trudno, by Kościół nie wymagał zachowywania pewnych norm, w tym także np. obrządków liturgicznych, ale istotą życia chrześcijanina jest poszukiwanie drogi do zbawienia i wskazywanie jej innym, a to wiąże się z ryzykownymi zagraniami, z angażowaniem się, zmienianiem swojego życia i całą masą innych działań. Sianie ziarna: jednego, drugiego, trzeciego, to nie tylko modlitwa i Msza święta — to także przełamywanie strachu i wstydu, poznawanie nowych ludzi i miejsc, porzucanie złudnego poczucia bezpieczeństwa na rzecz realizowania się w społeczeństwie.
Przypowieść o talentach, którą znajdujemy w dwudziestym piątym rozdziale Ewangelii według św. Mateusza mówi nie tylko o tych oczywistych talentach — do komponowania muzyki, malowania czy tańca — ale o każdej zdolności do podejmowania działań na rzecz dobra swojego i innych. Powiem więcej: wydaje mi się, że będziemy rozliczani przede wszystkim z tego, że potrafiliśmy się ciepło uśmiechnąć, a nie robiliśmy tego, że mieliśmy dar pocieszania, a nikogo nie przytuliliśmy, że przychodziło nam do głowy mnóstwo pomysłów na to, jak poprawić otoczenia dokoła, ale nigdy nie chciało się nam nawet kiwnąć palcem.
W ogóle myślę, że czułbym się jak ostatni idiota, gdybym stanął przed świętym Piotrem, a on zamiast takich czy innych błędów wytknął mi tylko jedno: dlaczego, Mariuszu, żeś nigdy nie wytknął nosa poza te malutkie kółko, w którym się czułeś jako-tako bezpiecznie? Przechodzą mnie ciarki na samą myśl o takim pytaniu.
Cywilizację stwarzają idioci, a wszyscy pozostali jedzą nawarzoną przez nich kaszę.
Stanisław Lem
„Посвящается стулу”, Иосиф Бродский(…)
Материя возникла из борьбы,
как явствуют преданья старины.
Мир создан был для мебели, дабы
создатель мог взглянуть со стороны
на что-нибудь, признать его чужим,
оставить без внимания вопрос
о подлинности. Названный режим
материи не обещает роз,
но гвозди. Впрочем, если бы не гвоздь,
все сразу же распалось бы, как есть,
на рейки, перекладины. Ваш гость
не мог бы, при желании, присесть.
Составленная из частей, везде
вещь держится в итоге на гвозде.(…)
„Dedykowane krzesłu”, Josif Brodski(…)
Wszelka materia powstawała w toku
walk, co wynika z legend oczywista.
Świat był stworzony dla sprzętów, by z boku
Stwórca mógł spojrzeć, ocenić na dystans
co tu jest obce, albo czy należy
o autentyczność pominąć pytanie.
Nie róże przecież obiecuje reżim
materii, ale gwoździe. I to na nie
zwraca uwagę. Gdyby brakło gwoździa
krzesło rozpadłoby się w mig na części,
drążki, listewki. Nie byłoby gościa
na czym posadzić, mimo dobrych chęci.
Każda najbardziej złożona machina
w końcu naprawdę na gwoździu się trzyma.(…)
A laboratorium EA 226 trzyma się na śrubokręcie?
Głęboko w ludzkiej podświadomości tkwi przemożna potrzeba logicznego, mającego sens wszechświata, ale rzeczywisty wszechświat jest zawsze o krok poza logiką.
„Diuna”, Frank HerbertŚwiat jest ścierwem (…)
Te dwa cytaty nad podziw wyraźnie ze sobą korespondują (a w książce odległe są o kilkadziesiąt stron). Jakby tego było mało to raczej mnie bawią niż martwią. Ale to chyba nic złego podchodzić z pobłażaniem do absurdu tego świata?
BTW, na Jedynce lecą teraz „Mrówki w samolocie”. Tak, lecą. I przejmują władzę na pokładzie. Bałem się tego oglądać, wystarcza mi streszczenie fabuły.
Dzięki Ci, Panie, za poczucie humoru, bo inaczej byśmy dawno oszaleli w tym nielogicznym świecie.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.