vmario na jabber.gda.pl

Pomoce dydaktyczne, psia kość

09 listopada 2011 @ 19:07:55. Poziom 0. Kategorie: Ogólne, Znalezione.

Bajki o tanich podręcznikach są tak stare, że znali je chyba nawet bracia Grimm, a może i Ezop. Trafiłem jednak na inną ciekawostkę. Zastanawialiście się czemu szkół nie stać na pomoce dydaktyczne? No to popatrzmy sobie…

Jeżeli potrzebujecie amperomierza (0…5A AC/DC, 2% dokładności dla pełnego wychylenia) na lekcje fizyki, to nie musicie wydać wiele, ot 473,00PLN netto. Gdybyście jednak potrzebowali do warsztatu profesjonalnego multimetru renomowanej firmy, np. Brymena BM257 (woltomierz AC/DC True RMS, omomierz, częstościomierz, miernik pojemności, złącze USB itp., włącznie z nieszczęsnym amperomierzem AC/DC 0…8A, 1%) to liczcie się z monstrualnym wydatkiem 339,90PLN netto.

Potrzebujecie zaawansowany zestaw laboratoryjny z silniczkiem, śmigiełkiem, cewkami, transformatorem i innymi cudeńkami, włącznie z (sic!) brzęczykiem? Taki rarytas jest wart swojej ceny, każdej złotówki z 1365,30PLN brutto. A może chcielibyście zaoferować swoim studentom zestaw ewaluacyjny do ARM-a AT91SAM9263? CPU taktowany zegarem 200MHz, 8 UART-ów, 2 Ethernety, USB, CAN, SD, ośmiokanałowy dwunastobitowy ADC, wsparcie dla Linuksa oraz WinCE etc. Jest nawet brzęczyk, ale czy nie szkoda tych 1333,38PLN brutto? Chyba jednak lepiej wydać je na walizeczkę z silniczkiem.

A może wolicie bardziej wypasioną walizkę, wręcz walizę, bo możliwości SOND-y są doprawdy imponujące? Pomiar prądu i napięcia, możliwość łączenia przykładowych obwodów. Pięknie wytłumaczycie dzieciakom prawo Kirchhoffa i skutki działania rezystancji wewnętrznej źródła napięcia, a dyrektor bez mrugnięcia okiem wysupła ze szkolnej kasy 6000PLN brutto. Obawiajcie się jednak problemów, gdybyście chcieli naciągnąć szefa na ręczny oscyloskop 100MHz z funkcją multimetru Uni-T UTD1102C. Kolorowy wyświetlacz, FFT czy pomiar prądu, napięcia, rezystancji i pojemności — lepiej do tych 5600PLN brutto dorzucić 4 stówki i cieszyć się SOND-ą.

Serio, rozumiem że firmy produkujące pomoce dydaktyczne nie wypuszczają na rynek takiej masówki, jak chociażby Uni-T. Domyślam się, że szkolne zabawki muszą spełniać jakieś normy, a pewnie i „minister właściwy do spraw oświaty i wychowania” musi nadludzkim wysiłkiem zatwierdzić takowe ustrojstwo. Wciąż jednak pozostaje jakieś dziwne „ale”, jakiś rtęciowy posmak w ustach, jakiś ból w krzyżu jak po noszeniu zmieniających się co rok podręczników. Pewnie dlatego, że za cenę jednej pomocy dydaktycznej można wyposażyć skromny warsztat elektronika.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.