W piramidzie potrzeb Abrahama Maslowa pragnienie afiliacji, a więc akceptacji i poczucia przynależności do społeczności, znajduje się pośrodku, jest zatem mniej fundamentalne od potrzeb fizjologicznych, ale wciąż ważniejsze od chęci zyskania uznania i osiągnięcia samorealizacji. Łatwo wyprowadzić stąd ludzką skłonność do konformizmu, który, owszem, spaja społeczeństwo i ułatwia nam obcowanie z innymi, ale często prowadzi do mentalnej ślepoty i głuchoty, skąd już najkrótsza droga do ich drogiej towarzyszki — głupoty.
Zauważyłem jednak, że każdy ma w sobie mechanizm, który stara się pogodzić potrzeby afiliacji z jednej, a uznania i samorealizacji z drugiej strony. Nie zgodzicie się może z moją interpretacją takich zachowań, ale z pewnością nieraz zauważyliście schematy pt. „posłuchaj, jaki to świetny kawałek, na pewno ci się spodoba”, „spróbuj, to bardzo łatwe i daje mnóstwo frajdy”, „jak mogłeś o tym nie wiedzieć, przecież to zna każdy” itp. Czasem nastawiamy się bardziej na podkreślenie naszego osobistego gustu czy zapatrywania, czasem uwypuklamy powszechność jakiegoś sądu, ale zawsze jesteśmy święcie przekonani, że jesteśmy po tej słusznej stronie i chcemy przekabacić drugą osobę, by i ona dołączyła do grona oświeconych. Tym sposobem zachowujemy własne (a ściślej: tak samodzielnie wypracowane, jak i wchłonięte na drodze introjekcji) poglądy, a jednocześnie dążymy do stanu, w którym nie będziemy wyróżniać się innością.
Jest to rzecz niby banalna, ale na co dzień nie uświadamiana, szczególnie, gdy to my jesteśmy stroną indoktrynującą. A warto zauważyć, jak często ten schemat jest realizowany niejako automatycznie, wskutek samego przyjęcia pewnej postawy życiowej. Smutas będzie dołował swoim narzekaniem (bo z czego ci głupcy się cieszą?), wesołek poszturchiwał i żartował (by wyrwać biedaków z marazmu), a językowy nazista poprawiać wszystkich dokoła („bo tak”). Wszystko jest w porządku tak długo, jak kładziemy silny nacisk na rzeczy naprawdę istotne, a potrafimy przejść do porządku dziennego nad tym, że ktoś zakłada skarpetki do sandałów. Bo przecież najzupełniej naturalne jest, że purytanin nawołuje do umiarkowania, a obrońca praw zwierząt do karania oprawców koni; ale jeżeli szachista przez lata próbuje namolnie zarazić autentyczną pasją kolegów z klasy, to czujemy, że i jego siły są tu marnowane, i cierpliwość otoczenia nadwyrężana.
Piszę to wszystko przede wszystkim dla siebie, by zapamiętać trzy ważne rzeczy:
Jestem jedynym mną we Wszechświecie i wiem, że Ty możesz powiedzieć o sobie dokładnie to samo. Zmieniajmy siebie nawzajem po to, by stawać się lepszymi ludźmi, nie po to, by satysfakcjonować własne światopoglądy i tłumić dysonanse poznawcze.
A propos - wspolczesna dyskusja nad piramida Maslowa Psychology Today: Rebuilding Maslow’s pyramid on an evolutionary foundation
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.