vmario na jabber.gda.pl

Kuzynki

12 lipca 2010 @ 22:42:44. Poziom 0. Kategorie: Recenzje.

„Kuzynki” wyszły spod pióra Andrzeja Pilipiuka, który to autor najbardziej znany jest z wykreowania postaci Jakuba Wędrowycza. Książka jest pierwszą częścią trylogii i, muszę to przyznać, narobiła mi smaku na pozostałe tomy. Jest to lektura z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych — myślenia nie wymaga prawie wcale, humor jest dosyć prosty, intrygi prawie brak, akcja toczy się wartko, a całości dopełnia odrobina krwi, przemocy i wyrafinowana szlachetność urodziwych bohaterek.

Gatunkowo „Kuzynki” należałoby ustawić gdzieś między urban fantasy a powieścią przygodową, taką nastawioną na młodego czytelnika. Urban fantasy, bo mamy tu do czynienia z wampirem i kamieniem filozoficznym w realiach miejskich; młodzieżowa powieść przygodowa, bo prosta, acz szybka, akcja w połączeniu z przerażającymi dziurami fabularnymi i wątkami edukacyjnymi, trafi przede wszystkim do mniej doświadczonego czytelnika.

Książka jest napisana z polotem, humor nie jest wysublimowany, ale mnie bawił, wtrącane często-gęsto ciekawostki historyczne, batalistyczne i społeczne z pewnością zawierają jakiś walor edukacyjny, choć mogą irytować. Całość jest apoteozą minionych wieków, tradycji szlacheckiej, zimnego chowu, elegancji, kurtuazji, tężyzny fizycznej (zwłaszcza u młodych kobiet) i co tam jeszcze kręci autora. Jako że podzielam znaczną część tych fascynacji, klimat „Kuzynek” bardzo mi odpowiadał.

Szkoda, że efekt popsuły liczne niedoskonałości. Niektóre zbiegi okoliczności są tak naciągane, że słychać jak coś trzeszczy między wierszami. Szkoła, w której znalazła pracę Stanisława Kruszewska to chyba jakaś lokalna anomalia w rachunku prawdopodobieństwa, bo niby jak trafiła tam jeszcze młoda wampirzyca, że o szalonym biologu nie wspomnę? Ale to tylko drobny szczegół w porównaniu z postaciami głównych bohaterek. Samą Stanisławę można jeszcze przełknąć, młodziutką i jakże śliczną wampirzycę Monikę też, przymykając oko np. na jej błyskawiczną naukę pisania na klawiaturze w połączeniu z zawrotną prędkością tłumaczenia greckich tekstów — załóżmy, że to po prostu jej wampirze talenty. Za to Katarzyna Kruszewska to totalne nieporozumienie. Ma jakieś 20 lat z hakiem, jest komputerowym geniuszem i pracuje jako informatyk dla CBŚ. OK, to łyknę, ale historyjka o tym, że krótkie przeszkolenie we wspomnianej instytucji dało jej umiejętność doskonałego manipulowania ludźmi, otwierania wszystkich zamków i wdeptywania w ziemię dresiarzy (oj, nie lubi ich Pilipiuk, nie lubi!) jest po prostu niedorzeczna.

Do tego te opisy tortur i bójek — sadystów nie zadowolą, a gdyby je wyciąć książka nabrałaby charakteru stricte młodzieżowego i można by ją wyżej ocenić, bo lepiej pasowałby do gatunku powieści przygodowej. Podobnie rzecz ma się z opisami urody bohaterek, zwłaszcza Moniki — ani to poetyczne, ani erotyczne, widać autor celował w gimnazjalistów, co zresztą tłumaczyłoby średnią wieku pierwszoplanowej trójki.

Krótko mówiąc, książka warta przeczytania, bo to świetny zabijacz czasu. Trzeba tylko przymknąć oko na niedociągnięcia i cieszyć się lekką lekturą.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.