Miał przed sobą umysł potężny a jednocześnie jakże ograniczony. Jego ogromna energia, siła jego osobowości, nieuleczalna ślepota na pewne fakty wywoływała w umyśle Redwooda absolutnie groteskowy i dziwaczny obraz. Zamiast przeciwnika, będącego przecież człowiekiem, od którego można żądać odpowiedzialności moralnej i do którego można kierować rozsądne argumenty, ujrzał Caterhama jako coś w rodzaju potwornego, w jakimś stopniu ucywilizowanego nosorożca, poczętego w dżungli ustroju demokratycznego […]. Realia ekonomiczne, konieczności geograficzne, ledwie muśnięte skarby odkryć i metod naukowych istniały dla niego w nie większym stopniu, niż koleje żelazne, gwintowane strzelby czy pamiętniki podróżników istnieją dla jego dzikiego prototypu zwierzęcego. Liczyły się tylko wiece, kombinacje klik politycznych i głosy wyborców — nade wszystko głosy. On sam był ich wcieleniem — wcieleniem milionów głosów.
[…] Nie miał pojęcia, że istnieją prawa fizyki i prawa ekonomiczne, że istnieją stosunki ilościowe i reakcje, których cała ludzkość, głosując nemine contradicente, nie może zmusić do nieistnienia […]. Nie wiedział, że istnieją prawa moralne, których nie da się naruszyć żadną mocą czaru osobistego; a jeśli się je odepchnie, to z całą mściwością wezmą odwet na sprawcy.
Herbert George Wells, „Pokarm Bogów”
Chyba nie był H. G. Wells wielkim entuzjastą demokracji, a na pewno nie darzył estymą polityków. Lecz to, co napisał, to przerysowany obraz nie tylko niejednego ze współczesnych polityków, ale wielu ludzi, którzy dalej niż czubek własnego nosa spojrzeć nie potrafią. Poza partykularnymi interesami i kilkoma hasłami, które, odpowiednio głośno krzyczane, zagłuszyć mogą wszelką inną myśl, nie mają na uwadze niczego innego. Trudno taką postawę potraktować inaczej niż jak negację tego wielkiego daru, jakim jest ludzki umysł.
Nie jestem wprawdzie przekonany do przedstawionej w „Pokarmie Bogów” gloryfikacji wielkości ludzkiego umysłu i nie krytykowałbym tak silnie społeczeństwa w ogólności, ale traktuję tę książkę jak karykaturę i bolesną satyrę w stylu „Podróży Guliwera” Jonathana Swifta. „Wojnę światów” czytałem z większą przyjemnością, ale w „Pokarmie Bogów” znaleźć można kilka głębszych myśli i to jasno sformułowanych.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.