W „Wolnej kulturze” Lawrence’a Lessiga trafiłem na świetny cytat z Thomasa Jeffersona: Kto otrzymuje ode mnie ideę, pobiera też naukę, nie pomniejszając mojej wiedzy; podobnie ten, kto odpala świecę od mojej, otrzymuje światło, mojego nie gasząc
. Zdanie to pochodzi z listu Jeffersona do Isaaca McPhersona z 13 sierpnia 1813 i zachwyciło mnie tak bardzo, że postanowiłem przybliżyć Czytelnikom mojego bloga cały tekst. Znalazłem jednak tylko wersję w oryginale, pokusiłem się więc o własne tłumaczenie.
Ze względu na moją słabą znajomość języka angielskiego, proszę tak o wyrozumiałość, jak i o wytknięcie ewidentnych błędów czy nawet pomniejszych niezręczności stylistycznych. Mam nadzieję, że ogólny sens listu zachowałem i nie dopuściłem się poważniejszych przeinaczeń.
Podnoszą niektórzy (zwłaszcza w Anglii), że twórcy posiadają naturalne i wyłączne prawo do swoich wynalazków, działające nie tylko za ich własnego życia, ale dziedziczone przez spadkobierców. Jednakże tak długo, jak pozostaje kwestią dyskusyjną, czy prawo własności w ogóle dane jest nam z natury, niezwykłym jest przyznawanie wynalazcom naturalnego i dziedzicznego prawa własności. Godzą się wszyscy, którzy rzetelnie rozważyli tę kwestię, iż, dla przykładu, jednostka nie ma, za przyczyną prawa naturalnego, odrębnej własności akra ziemi. W rzeczy samej, na mocy prawa powszechnego, cokolwiek, czy to stałe, czy ruchome, należy łącznie do wszystkich ludzi na równi, a jest czyjąś własnością tylko na ten moment, kiedy ów człowiek rzecz tę zajmuje; gdy ten porzuca ją, wówczas traci i prawo własności. Trwałe prawo własności jest darem prawa socjalnego, późno pojawiającym się na drodze rozwoju społeczeństwa. Byłoby zatem dziwne, jeśli idea, ulotny efekt fermentacji pojedynczego mózgu, miałaby, na bazie prawa naturalnego, rościć sobie prawo do wyłącznej i trwałej własności. Jeśli natura stworzyła jakąkolwiek rzecz mniej podległą niż wszystkie inne wyłącznej własności, to jest nią akt myślenia, zwany ideą, którą dana osoba może posiadać wyłącznie tak długo, jak długo zatrzymuje ją dla siebie; w momencie ujawnienia, siłą rzeczy staje się idea w posiadaniu każdego, tak iż żaden odbiorca nie może się tego wyrzec. Jej osobliwy charakter polega na tym, iż nikt nie posiada mniej, choćby każdy inny posiadł całość. Kto otrzymuje ode mnie ideę, otrzymuje też naukę, nie pomniejszając mojej wiedzy; podobnie ten, kto odpala świecę od mojej, otrzymuje światło, nie pozostawiając mnie w ciemności. Te idee powinny swobodnie przenosić się od jednych do drugich na całym świecie, w celu moralnego a powszechnego wzrostu człowieka oraz poprawy jego bytu. Wydają się one być stworzone specjalnie przez łaskawą naturę, na podobieństwo ognia, rozprzestrzeniającego się w całej przestrzeni bez zmniejszania intensywności w jakimkolwiek miejscu, czy powietrza, w którym możemy oddychać, poruszać się i istnieć fizycznie, nie będąc w stanie zawładnąć nim lub przywłaszczyć go sobie. Wynalazki zatem, w istocie rzeczy, nie mogą być przedmiotem własności. Społeczeństwo może wprawdzie dać wyłączne prawo do przynoszonych przez nie zysków, aby zachęcić ludzi do realizacji pomysłów, które mogą stanowić wartość użytkową, lecz czyni to stosownie do woli i potrzeb tegoż społeczeństwa, bez czyichkolwiek roszczeń lub skarg. W związku z tym, o ile jestem dobrze poinformowany, Anglia była, dopóki jej nie powieliliśmy, jedynym krajem na ziemi, który kiedykolwiek w ramach powszechnego prawodawstwa dopuścił możliwość wyłącznego korzystania z idei. W niektórych innych krajach zdarza się to czasem w sprawach wielkiej wagi, na podstawie specjalnego i osobistego aktu, ale ogólnie rzecz biorąc, inne nacje żywią przekonanie, że takie monopole przynoszą społeczeństwu więcej kłopotów niż korzyści i można stwierdzić, że narody, które odrzuciły monopole na wynalazki, są równie jak Anglia owocne w tworzeniu nowych i użytecznych urządzeń.
Przyjmując wyłączne prawo do wynalazku nie jako rzecz nadaną z prawa naturalnego, ale ofiarowaną dla dobra społeczeństwa, wiem dobrze jakie trudności napotyka się, oddzielając rzeczy, które warte są problemów społecznych wynikających z wyłącznego patentu, od tych, które tego nie są warte. Jako członek zarządu patentowego przez szereg lat, gdy prawo upoważniło zarząd do przyznawania lub odmawiania patentów, widziałem, jak opieszale osiąga dojrzałość system ogólnych reguł.
List Thomasa Jeffersona do Isaaca McPhersona, 13 sierpnia 1813
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.