Wiedziałem, że to się jakoś nazywa, ale nie mogłem sobie przypomnieć, jak. Irytowało mnie to strasznie, zwłaszcza, że to uczucie spotyka mnie od czasu do czasu. Teraz postaram się zapamiętać, choć nie wiem, czy kiedykolwiek nauczę się wymawiać:
Jako pierwszy opisał to Denis Diderot w „Paradoxe sur le comédien”. Później Jean-Jacques Rousseau w autobiografii „Les Confessions” powoływał się między innymi na tę dolegliwość, usprawiedliwiając swoją mizantropię.
Ha. Ja bym użył SMS-a – i po problemie. :)
Aczkolwiek znam tę przypadłość niestety… a SMS nie zawsze pasuje.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.