Każdy ponosi odpowiedzialność za to, co przynosi na świat poprzez labirynt jego duszy.
Siergiej Łukjanienko, „Jesienne wizyty”
Najmniejsze poruszenie oddziaływa na całą naturę; morze całe zmienia się od jednego kamyka. Tak w łasce najmniejszy uczynek wpływa przez swoje następstwa na wszystko. Wszystko jest zatem ważne.
W każdym uczynku trzeba zważać, poza uczynkiem, nasz stan obecny, przeszły, przyszły i stan innych osób, na które oddziaływa; i widzieć związki wszystkich tych rzeczy. A wówczas będziemy bardzo powściągliwi.
Blaise Pascal, „Myśli”
Nie jestem miłośnikiem odnoszenia teorii efektu motyla do codziennego życia i to nie dlatego, iżbym uważał, że wszystko jest przyciągane przez jakiś atraktor, ale dlatego, że bije od niej czymś w rodzaju fatalizmu. Jeżeli bowiem wszystko wpływa na wszystko, na dodatek w sposób nieliniowy (a więc drobna zmiana stanu początkowego może owocować raz drobną a raz olbrzymią zmianą stanu końcowego), to nasze życie przypomina taniec w składzie porcelany — jest parodią samego siebie i skłania raczej do tego, by zatrzymać się, usiąść i nic nie robić. Tyle tylko, że decyzja o bierności, jak każda inna, pociąga za sobą skutki, które z kolei pociągają za sobą kolejne reakcje i tak w nieskończoność.
Z drugiej strony, choć pascalowską metaforę z kamykiem w roli głównej uważam za przesadzoną, to nie mogę uciec od myśli, że naprawdę jesteśmy w sposób zasadniczy powiązani z innymi ludźmi i, tu słowo-klucz, ciąży na nas odpowiedzialność za życie innych, odpowiedzialność, która często powinna zmuszać do powściągliwości — nie bierności, ale rozwagi i namysłu w działaniu.
W jednej z wypowiedzi Robert Thurman, amerykański buddysta, podsunął mi piękną myśl, związaną z wyżej wspomnianą odpowiedzialnością. Otóż nie jest tak, że współczucie, jeden z podstawowych mechanizmów ludzkiej psychiki (rodzący się być może już na poziomie neurobiologicznym), będący swoistym sprzężeniem zwrotnym w interakcjach z otoczeniem, ma prowadzić nas do złego samopoczucia, gdy krzywdzimy innych; to nie ma być system kar, a wręcz przeciwnie — zasób nagród przydzielanych, gdy czynimy innym dobro! W przeciwieństwie do buddystów nie uważam, że należy dążyć do rozpłynięcia się własnego ego, ale rzeczywiście, należy otwierać się na bliźnich i to z myślą, żeby uszczęśliwić także samego siebie przez czynienie szczęśliwszymi ludzi dokoła. To chyba jest dobry przepis na praktyczną interpretację tego, o czym piszą Łukjanienko i Pascal.
To dobra cecha charakteru wyrobić sobie zwyczaj, by nie kłaść się spać bez zrobienia czegoś dla drugiego człowieka :-) Nie tylko od strony etycznej- "bo stajemy się lepszymi ludźmi", lecz również od strony praktycznej. W ten sposób buduje się wokół siebie sieć wdzięczności i zobowiązań, które mogą się przydać w przyszłości :-)
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.