epic•ki; -c•cy; przymiotnik
ep•ic /ˈɛpɪk/ also ep•i•cal; adjective
Dla mniej kumatych — epicka podpowiedź.
Oczywiście, nie mam do nikogo pretensji, ba!, chętnie przyjmę całą tę epickość, jeżeli ktoś wyruguje z mediów celebrytę i mikrocelebrytę.
PS Nadal uważam, że prawdziwemu inżynierowi nigdy nie przejdzie przez gardło „10 amperów”. Zawsze i wszędzie pamiętajmy: „10 amper” i „12 wolt” — tylko wtedy wszystko będzie na dycht!
Zawsze i wszędzie pamiętajmy: „10 amper” i „12 wolt”
E, co?
Epicka kalka językowa, ot co. Bynajmniej ludzie już się chyba nauczyli, że "bynajmniej" to nie to samo co "przynajmniej". ;)
@Wasacz: Licentia poetica moich starszych braci w wierze, tj. elektryków…? Zresztą, nieważne…
@Piotr Pyclik: Błędnego użycia „bynajmniej” nigdy nie pojmę. Ten błąd jest po prostu… epicki!
Chłodny wpis, vmario.
Hmm... Można prosić o wyraźniejsze zaznaczanie sarkazmu, bo nie wiem czy się czepiać, czy śmiać...
Piotrze, akurat w Twojej wypowiedzi słowo "bynajmniej" zostało użyte błędnie... Chyba że to była taka zamierzona fail. :P
prawdziwemu inżynierowi nigdy nie przejdzie przez gardło...
Zależnie od branży. Ja słyszałem od wykładowców, że inżynierowi nie powinny przejść przez gardło takie twory jak "żeberko", "kaloryfer", "węzeł cieplny".
PS Nadal uważam, że prawdziwemu inżynierowi nigdy nie przejdzie przez gardło
Dla przykładu mój wykładowca języka Java, mówił raz to "dżawa", raz "jawa" :]
No tak, chyba pojechałem trochę po bandzie, a chodziło mi o to, że choć czepiam się kalek z języka angielskiego, to jednak sam pozwalam sobie (w mowie raczej niż na piśmie, i w sytuacjach nieoficjalnych) na pewną swobodę, w szczególności jeżeli chodzi o nomenklaturę branżową.
Naprawdę „10 amper” mnie szczególnie nie razi, a nawet brzmi przyjaźnie swojsko, choć już „autentykacja” jeży mi włos (niezbyt bujny) na głowie. Zresztą to i tak nic przy historii, której już za dokładnie nie pamiętam, ale chyba z grubsza wyglądała tak:
Pisaliśmy z koleżanką kod na laboratorium — chodziło o sterowanie diodami LED za pomocą mikrokontrolera. Gdzieś w komentarzach napisałem coś o „zaświecaniu diod”, co przyuważył prowadzący i zasugerował, że bardziej naturalny jest zwrot „zapalać diodę”. Odparłem, iż dioda się nie zapala, bo nie zachodzi w niej proces spalania. Prowadzący chyba uznał mnie za oszołoma. Całkiem słusznie zresztą.
@Sigvatr: Ongi mówiłem zawsze „jawa”, ale po kilku latach na ETI trudno nie zacząć mówić „dżawa”. Cóż, niech będzie i „dżawa”, byle być konsekwentnym. Mam za to nowy dylemat: „pyton” czy „pajton”?
Dylematem jest też "si plas plas", czy "ce plus plus". Najgorsze są chyba jednak hybrydy w rodzaju "si plus plus".
A raczej „ce plas plas” ;)
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.