Zauważyłem, że Internauci pisząc o politykach, częściej chyba niż w jakiejkolwiek innej sytuacji, używają wszelkiej maści przezwisk i kalamburów. Myślałem, że może się tylko czymś zasugerowałem i wrażenie jest fałszywe, ale przedwczorajszy wpis torero przekonał mnie o słuszności założonej tezy. Język tego wpisu, z całym szacunkiem dla autora lubianego przeze mnie bloga, bierze już kurs na fowizm inspirowany pismem pokemoniastym i wymaga pewnej gimnastyki umysłowej przy rozszyfrowywaniu właściwej treści.
Mam świadomość, że moje problemy wynikają w dużej mierze z nieznajomości aktualnych trendów w polityce. Ba!, jako entuzjasta Wolnego Oprogramowania i wolnej kultury sam lubię użyć błyskotliwego sformułowania w rodzaju „Micro$oft”, „Winzgroza”, „MAFIAA” czy „szMATLAB”. Blogując staram się jednak ograniczać co najwyżej do drobnych manipulacji w rodzaju zastępowania wyrażenia „system operacyjny Windows” frazą „środowisko Windows”, czy „przeglądarka Internet Explorer” — „program Internet Explorer”. Zresztą nawet gdybym chciał, nie dorównałbym niektórym w wyławianiu wewnątrz wyrazów sylab „po” i „pis” i zapisywaniu ich wielkimi literami.
To chyba jednak wyraz jakiejś politycznej nieświadomości napisać „Lech Kaczyński” zamiast „Kaczor” czy „Donald Tusk” zamiast „Słoneczko”. (To ostatnie określenie jest zresztą genialne — czułe „Słoneczko” użyte do wyrażenia dezaprobaty, a czasem nawet pogardy).
Mówię o tym wszystkim nie dlatego, żebym w prywatnych rozmowach sam zachowywał jakąś polityczną poprawność, ale dlatego że zawsze coś się we mnie burzy, gdy ludzie głoszą publicznie poglądy zbieżne z moimi (a omawiana maniera językowa jest chyba właściwa wszystkim opcjom politycznym), popierając je tanią erystyką, chamstwem czy nadużywaniem kalamburów.
Swoją drogą, ciekawa jest paralela między RMS a JKM. Obaj panowie, choć znajdują się na przeciwnych biegunach polityki, głoszą równie uparcie swoje kontrowersyjne poglądy, znani są pod trzyliterowymi inicjałami, w popularnych mediach rzadko się pojawią i mają wyrobiony charakterystyczny sposób bycia. Do tego GNU Hurd i UPR też są tworami jakby mającymi coś wspólnego…
Dzięki za miłe wyrazy :)
Co do meritum, jako wywołany do tablicy wyjaśnień i wytłumaczeń mam kilka :)
Pierwsze - być może za to, co teraz napiszę, dobierze się do mnie jakiś psycholog, ale parabole i podobne są dla mnie często jedyną formą odreagowania. Notka typu "Tusk nie kandyduje, JKM dawno to przewidział" jest informacyjna i nie zawiera mojego ładunku szyderki płynącej z faktu, że zwolennicy muszą teraz na gwałt szukać wytłumaczeń dla tego iwętu. Wulgaryzmy ani tu nie pasują, a gdyby nawet pasowały, nie używam ich, przynajmniej publicznie.
Drugie - owijanie w słowa to moja nieszkodliwa mania i po części zawód.
Trzecie - werbalnie nie wyróżniam tak tylko polityków, ale robię tak ze wszystkim, co mi się nie podoba, albo ze wszystkim bez wyjątku, gdy mam wenę. Parę notek wcześniej dostało się tak np. babie z ZUSu.
Czwarte - nie mogę zgodzić się z opinią, że woltyżerka słowna to zawsze gra na automatach o niskich wygranych [no proszę, już mnie bierze ;)]. Oczywiscie w stosunku do poziomu takowych na moim blogasku świętym prawem każdego jest subiektywna ocena, ale piętrowe figury stylistyczne dla opisania po raz ochnasty głupoty czy czegoś równie pospolitego i oklepanego wymagają jednak inwencji i pewnej dozy inteligencji, a czasem nawet sporej wiedzy czy oczytania. Dla mnie osobiście Parnas to streszczenia "Wiedźmina" klawiatury Radka Teklaka oraz streszczenia "Tajemnicy Twiedzy Szyfrów" by AJK. Parabola goni tam parabolę i hiperbolą pogania, bez tego nie byłoby niczego.
Piąte - rzecz gustu, ale np. mi takie rzeczy na zewnątrz - o ile nie brakuje mi akurat rozpaczliwie czasu albo nie szukam informacji stricte technicznej - czyta mi się po prostu przyjemniej.
I to chyba na razie tyle :)
Przyznaję, że w dużym stopniu wybroniłeś swój styl. Parabole i mnie są nieobce; co prawda czasem się ich później wstydzę, bo u mnie parabola często balansuje na styku błyskotliwości ;) i zwykłej przesady, ale czymś trzeba te blogi ożywiać.
Nie zmienia to faktu, że Twój styl nie zawsze mi odpowiada, choć skoro jesteś konsekwentny i robisz to wszystko świadomie, to przynajmniej wiem, czego się spodziewać :)
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.