vmario na jabber.gda.pl

Inferno

25 stycznia 2010 @ 23:18:54. Poziom 0. Kategorie: Cytaty, Myśli spisane, Recenzje.

„Inferno” to polski film z 2001 roku w reżyserii Macieja Pieprzycy. Jest dostępny na stronach TVP i można go obejrzeć on-line.

O „Inferno” nigdy wcześniej nie słyszałem, mimo iż niewątpliwie warte jest uwagi. Film opowiada historię trzech licealistek: Baśki, zwanej Xeną, Anki i Ingi, czyli Inez. Szczerze mówiąc, z początku nieco się zniechęciłem do oglądania, w czym niemały udział miała kreacja Katarzyny Bujakiewicz, która wcieliła się w rolę „słodkiej idiotki” Ingi. Ot, zapowiada się kolejny głupawy film o młodzieży, pomyślałem sobie, ale już za chwilę zmieniłem zdanie i wciągnąłem się w akcję.

Akcja ukazana jest nieco achronologicznie, ale bez zbędnego chaosu. Zabieg ten nie tylko urozmaica fabułę, ale ułatwia porównanie różnych postaw i zachowań tych samych osób. Muzyka dobrze wpasowuje się w klimat poszczególnych scen. W filmach o młodzieży zawsze obawiam się przede wszystkim dwóch rzeczy. Po pierwsze — zbyt dojrzale wyglądających aktorów — tu Monika Kwiatkowska grająca Xenę wydała mi się zdecydowanie zbyt poważna, okazało się jednak, że pasuje to do jej postaci. Po drugie — naturalizmu budowanego przede wszystkim przez wulgaryzację języka i zachowań. Na szczęście „Inferno” mimo mrocznego klimatu i ciężkiej tematyki posługuje się bardziej wyrafinowanymi środkami wyrazu niż zastąpienie w scenariuszu wszystkich przecinków panią lekkich obyczajów.

Główne bohaterki filmu dojrzewały w dysfunkcyjnych rodzinach, nie ma jednak podstaw sądzić, by były ofiarami regularnej, zadawanej z premedytacją przemocy fizycznej czy psychicznej. Chodzi raczej o olbrzymie osamotnienie i brak wsparcia ze strony najbliższych. Ciekawe jest, iż twarzy rodziców praktycznie się w filmie nie pokazuje, zupełnie jakby byli oni najodleglejszymi dla swoich dzieci ludźmi, jakby całe istotne życie toczył się gdzieś poza rodzinnym domem.

Dziewczyny znacznie różnią się od siebie, a relacje, które je łączą, są bardzo kruche. Trudno nazwać to przyjaźnią; to raczej specyficzna sympatia, która z czasem zmieniła się w coś rodzaju przyzwyczajenia. W końcu okazuje się, że dzieli je zbyt wiele i dochodzi do tragedii.

„Inferno” mówi o złu, które w nas siedzi i chyba próbuje zaproponować jakąś genezę tego zła, które rodzi się z krzywd doznanych w dzieciństwie, samotności i rozczarowania światem dorosłych. Film pokazuje też bardzo wyraźnie, jak bardo niektórzy ludzie zżyci są ze swoimi maskami i jak trudno jest kogokolwiek oceniać na podstawie jego zachowania.

W dalszej części wpisu występują spojlery.

Bardzo przypadła mi do gustu postać katechetki — ciepłej, uśmiechniętej siostry zakonnej, która zaraz na początku wypowiada bardzo ważne słowa:

Szatan nie jest zwierzęciem z ogonem i racicami. Nie jest też eleganckim dżentelmenem w czerni, który podpisuje cyrografy ze swoimi ofiarami. Szatan jest kimś znacznie bardziej… strasznym i groźnym. Wystarczy zacytować św. Augustyna, który stwierdził, że gdyby Bóg dał diabłu wolną rękę, to nikt z nas nie zostałby przy życiu. Piekło to nie płomienie i widły diabłów; to miejsce, w którym człowiek czuje się poza granicami rozsądku.

„Inferno”

Ta scena znakomicie obrazuje myśl, która zapewne dotknęła nie tylko mnie, a która mówi, iż naprawdę głębokie zło potrafi narodzić się tuż obok nas, w pełnym słońcu, w świetle dnia, w zupełnym spokoju i zwykłej codzienności. Słowa katechetki są też dla mnie jakimś kluczem, który przybliża do rozwiązania zagadki, nurtującej mnie po obejrzeniu filmu — dlaczego Xena, która szybko wzbudziła moją sympatię, której współczułem, i którą w jakiś sposób podziwiałem, dlaczego właśnie ona pierwsza podniosła rękę na Ingę? O ile wydawało mi się, że Anka może być do czegoś takiego zdolna, a przede wszystkim miała jakiś motyw (słaby co prawda, ale jednak), o tyle Baśka…

Co ją skłoniło do tego czynu? Reminiscencje z „Ogrodu ziemskich rozkoszy” Boscha? Inga i Piękniś stali się obrazem zła i grzechu, które trzeba tępić? A może chodziło tylko o to, by by dać ujście temu wszystkiemu, co w samej Xenie siedziało; by po prostu zabić, nie ważne tak naprawdę kogo?

Napisałem, że Ankę oceniłem znacznie gorzej niż Baśkę, ale wydaje mi się, że w chwili zabójstwa obiema powodowało to samo, a przynajmniej coś podobnego i nie była to zazdrość, a jeżeli zazdrość to o to, jak Inga radziła sobie z podobnymi do ich problemami. Nazwałem Ingę „słodką idiotką”, ale to kolejny pozór, wszak to osoba, która umiała wykorzystać innych do własnych celów, która wiedziała, że może manipulować ludźmi, w szczególności mężczyznami.

Nie ma tu prostych odpowiedzi, nie sposób ocenić kogokolwiek jednoznacznie i trudno powiedzieć, co miał na myśli Wytatuowany, mówiąc o winie i karze. Historia jest smutna, niejasna i zaskakująca. Jeżeli potraktować ją jako przestrogę, należałoby się mieć na baczności dzień i noc i to przed samym sobą. Na myśl, iż we mnie samym czy choćby w niektórych z bliskich mi osób mogą kryć się niezgłębione pokłady nienawiści wobec całego otoczenia, robi mi się zimno. W takich chwilach zastanawiam się, czy człowiek jest z gruntu dobry, czy z gruntu zły. Odpowiedzi nie znam, ale myślę, że przejście z jednej strony na drugą nie jest trudne, to tylko kwestia tego, czy chce się pozostać w granicach czegoś, co można nazwać „rozsądkiem” (a co zwykło się dziś sprowadzać do irracjonalnego „serca”), czy też chce się wybiec dalej. To jest jak obawa przed mimowolnym zrobieniem czy powiedzeniem czegoś nieprzyzwoitego w miejscu publicznym — znasz granicę, wiesz, że tego nie zrobisz, ale boisz się, bo przecież wystarczy chwila, a już będziesz zadawał sobie pytanie rodem z filmów komediowych: „To ja to powiedziałem głośno?”. Szkopuł w tym, że tu chodzi o coś śmiertelnie poważnego.

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.