vmario na jabber.gda.pl

Pomysły posła Brejzy, czyli o wolności szyfrowania

18 grudnia 2009 @ 23:24:44. Poziom 0. Kategorie: Myśli spisane.

Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Art. 47.

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Art. 31. (zaznaczenie własne)

Po publikacji w rp.pl artykułu „Poseł Brejza na celowniku pedofilów” w Polnecie zawrzało. W szczególności oburzenie wykopowiczów, zdaje się, sięgnęło zenitu, bo autorka rzeczonego tekstu, Izabela Kacprzak, musiała dodać sprostowanie, w którym wyjaśnia, iż nie odsądza od czci i wiary wszystkich użytkowników Wykopu, a tylko trzech.

O co poszło? Otóż poseł na sejm, Krzysztof Brejza, napisał na swojej stronie internetowej, iż złożył interpelację w sprawie pedofilów rozpowszechniających w Internecie dziecięcą pornografię, którzy do swojej przestępczej działalności używają ogólnoświatowej sieci o nazwie TOR i niezbędne byłoby podjęcie zdecydowanych i prowadzonych na dużą skalę działań, mających na celu likwidację tego bulwersującego procederu. Pani Kacprzak dotarła do bardziej szczegółowych informacji i czytamy w jej artykule, że Brejza wprost apelował, by wprowadzić zakaz używania oprogramowania umożliwiającego korzystanie z systemu TOR.

Niestety, nie potrafię zweryfikować tych informacji. Z artykułu Piotra Waglowskiego dowiedziałem się tylko, że na sejmowych stronach wciąż nie ma nawet śladu po całej interpelacji. Nie mogę więc oceniać, czy poseł Brejza jest tylko technologicznie nieuświadomiony, co byłoby zrozumiałe, a przy tym nierzetelny, co byłoby karygodne; czy też w pełni świadomie dąży do zdelegalizowania Tora, co z kolei byłoby oburzające. (Mogę tylko dodać, w razie wątpliwości, że chamskie ataki na posła Brejzę są wyrazem szczególnego buractwa ze szkodą dla ludzi o podobnych do moich poglądach.)

Niezależnie jednak od faktycznego stanu tej konkretnej sprawy, chciałbym za Karolem Zalewskim poruszyć kwestię wycierania sobie gęby, a raczej wybielania idei, pornografią dziecięcą i hazardem przy proponowaniu ograniczenia swobód obywatelskich w Internecie. Oczywiście, pornografia dziecięca jest odrażająca, a i jednoręcy bandyci nie budzą we mnie żadnych pozytywnych uczuć, poza skojarzeniem ze sceną z „Kochaj albo rzuć”, niemniej zakaz szyfrowania danych czy delegalizacja trasowania cebulowego są dla mnie również w jakiś sposób ohydne. Podobnie obciążanie operatorów telekomunikacyjnych absurdalnie złożonymi systemami logowania; zresztą to nawet z ekonomicznego punktu widzenia jest głupie (nie mamy co z pieniędzmi robić?).

Ktoś powie, że jestem pedofilem albo piratem, bo choć Tora wprawdzie nie używam, to szyfruję mój dysk i gdy tylko mogę, korzystam z TLS-a albo analogicznych technologii. A ja mu odpowiem, że gwałci małe kocięta, bo nie chce przy mnie zdjąć majtek. Retoryka głupia do bólu, ale jeden argument mam z głowy.

Inny powie, że wykazuję się macgyveryzmem, tj. robię z igły widły. Mam świadomość tego, że podchodzę do sprawy czasem zbyt emocjonalnie, ale nie mówimy tu o fantastyce. Chodzą słuchy, że w Chinach już zrobiono użytek z pornopropagandy i zakazano rejestracji prywatnych stron internetowych bez państwowej aprobaty. Dlatego uważam wałkowanie tego tematu za obowiązek tych, którzy patrzą trochę dalej zarówno w przeszłość jak i w przyszłość.

W dzieciństwie wrył się w moją pamięć pomnik ku czci córek i synów ziemi augustowskiej, poległych podczas drugiej wojny światowej — ruiny polskiego schronu bojowego z hasłem „Nigdy więcej wojny”. Uczono mnie także w szkole, że historia magistra vitae est. Może wtedy zakiełkowała we mnie obawa przed powtarzaniem błędów przeszłości. Aż nadto mamy przykładów, pokazujących, jak w praktyce wygląda cenzura czy inne metody ograniczania swobody wymiany myśli. Popieram ściganie osób rozpowszechniających pornografię dziecięcą i blokowanie stron internetowych im służących, ale ograniczanie stosowania kryptografii uważam za metodę typu „blokujmy wszystko w czambuł”. Jest to wyraz populizmu i to populizmu z gatunku szczególnie groźnych, bo dającego państwu niebezpiecznie szeroką władzę nad obywatelami. Nie ma bowiem chyba wątpliwości, że informacja jest formą władzy?

Uważam za naturalne, że niezależnie od tego, o co jestem podejrzany, organy ścigania nie mogą mnie torturować, a na dodatek mam prawdo do adwokata i uczciwego procesu. Zawsze mam też prawo do szyfrowania, pisania nieczytelnym pismem, a w przypływie paranoi szukania podsłuchu pod dywanem i w gniazdach elektrycznych. Jeżeli po rzeczowej analizie, zgodnie z prawem i w związku z poważnym podejrzeniem władza wykonawcza uzna, że należy mnie śledzić, nie mam nic przeciwko, ale w żaden sposób nie znosi to moich obywatelskich praw i swobód, nawet gdyby takim działaniom przyszywano chwalebne epolety walki z pornografią dziecięcą czy terroryzmem, jak w przypadku USA PATRIOT Act.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.