vmario na jabber.gda.pl

Nielegalne technologie wymiany informacji?

30 listopada 2009 @ 23:59:20. Poziom 0. Kategorie: Myśli spisane.

Kilka tygodni temu pisałem o piramidalnej bzdurze, jaką jest ograniczanie Microsoftu w kwestii funkcjonalności ich, i tak już ubogiego, systemu operacyjnego. Okazuje się, że podobna paranoja dosięgła Linuksa, a konkretnie dystrybucji openSUSE. Wyjątkowo nie chodzi o patenty i utrudnianie odtwarzania DVD czy MP3, ale o wyłączenie nieprawomyślnej technologii, która okazuje się złem wcielonym sama w sobie.

Tym złem jest DHT, umożliwiająca wymianę plików w sieci BitTorrent bez pośrednictwa trackera. Ponieważ DHT może posłużyć do przesyłania nielegalnych plików (bo z jakiego innego powodu?), postanowiono nie wkompilowywać jej do programu Transmission, by przypadkiem nie narazić się niemieckim władzom. Jak czytamy na OSnews.pl:

W celu wyjaśnienia legalności rozwiązania zaangażowany został jeden z prawników firmy. Okazało się, iż dostarczanie aplikacji obsługującej DHT będzie legalne, jeśli przed jej użyciem wyświetlane będzie okno nakazujące wykorzystywanie Transmission jedynie do legalnych celów. Aplikacja wraz z pełną funkcjonalnością będzie dostarczona w kolejnym wydaniu dystrybucji.

b.YISK, OSnews.pl

Szczerze mówiąc, podejrzewam wspomnianego prawnika o jakąś nadgorliwość, bo niby kiedy rząd niemiecki zdążył częściowo zdelegalizować DHT? W obliczu ogarniającego nas oszołomstwa można jednak spodziewać się, że podobny bubel prawny rzeczywiście istnieje. Ciekaw tylko jestem, co jeszcze on obejmuje. Rozumiem, że władza może w jakiś sposób ograniczać dostęp do środków promieniotwórczych, narkotyków czy broni palnej, ba!, w wielu wypadkach nawet powinna — są to bowiem technologie w sposób oczywisty niebezpieczne dla człowieka, w życiu codziennym nie mają szczególnie dużo pożytecznych zastosowań, a ponadto można nimi kogoś skrzywdzić zupełnie przypadkiem (np. bawiąc się środkami wybuchowymi).

Wszystko to mieści się w moim rozumieniu działania państwa i demokracji. Nie potrafię jednak pojąć, jak można obwarowywać jakimiś dziwnymi okienkami z durnym pytaniem coś takiego jak obsługa DHT? Czyżby zapomniano, że choćby WWW czy e-mail są znacznie bardziej niebezpieczne? Czy komputer nie powinien nas pytać przed uruchomieniem przeglądarki internetowej: „Czy przysięgasz używać tego programu jedynie w celach zgodnych z prawem?”. Oczywiście, że powinien! Gdyby pytał, mielibyśmy z głowy pornografię dziecięcą, rasizm, piramidy finansowe i, najgorsze z najgorszych, piractwo!

Piszę to wszystko nie dlatego, żebym używał BitTorrenta do ściągania pirackich materiałów, a może wręcz właśnie dlatego, że jeżeli raz do roku chcę coś ściągnąć z tej sieci, to jest to najzupełniej legalny plik (ciekawostka: Uniwersytet Stanfordzki udostępnia wykłady właśnie z użyciem DHT). Wkurza mnie niezmiernie, że ktoś chce mi grozić palcem, bo używam jakiejś konkretnej technologii wymiany informacji. Choć pewnie, jak to mam w zwyczaju, przesadzam i daję się ponieść wyobraźni, ale trudno wyrugować mi z umysłu skojarzenia z pewną inną, nieprawomyślną jeszcze całkiem niedawno w naszym kraju technologią — powielaczem.

Ciekaw jestem, czy zapoczątkowany w Niemczech trend będzie się rozprzestrzeniał i jaki to będzie miało wpływ na inny ważny aspekt wymiany informacji, tj. kryptografię, która od dawna jest solą w oku niektórych władz?

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.