Dolina Rospudy zapewne jest obecnie znana większości Polaków, słusznie lub niesłusznie uchodząc za wyjątkową ostoję dzikiej przyrody. Ja lubię Dolinę niezależnie od lokalnej sytuacji politycznej i spędzając wakacje w domu czuję się wewnętrznie zobowiązany wybrać się na wycieczkę rowerową w te rejony. Szczególnym sentymentem darzę odnalezione podczas jednej z takich przejażdżek uroczysko zwane Świętym Miejscem.
W Świętym Miejscu spotyka się piękna przyroda, dawna historia Ziemi Augustowskiej, resztki kultu pogańskiego i chrześcijaństwo — to swojskie, ludowe, otaczające szczególną czcią Matkę Bożą. W sezonie letnim niekoniecznie jest tu cicho i spokojnie, bo tuż obok często zatrzymują się spływy kajakowe, ale im bliżej poznaje się to miejsce, tym bardziej staje się urokliwe.
Znajduje się tu skromna kaplica wybudowana w 1990 roku, wewnątrz praktycznie pusta za wyjątkiem ścian, na których wciąż przybywa nowych obrazów, obrazków, różańcy, krzyży i wypisanych próśb. Obrazy to przede wszystkim wizerunki Najświętszej Maryi Panny i Jezusa. Wokół kaplicy znajduje się kilka krzyży i kapliczek szafkowych. Szczególnie rzuca się w oczy zamocowany na metalowym wsporniku stary, nadpalony krzyż z sękatego dębu, w który wbito dziesiątki monet. Do krzyża przymocowana jest tabliczka z tekstem:
Krzyż dębowy stary, wzniesiony przez dawnych tutejszych mieszkańców, Jadźwingów, z drużyny Skomęta, którzy w r. 1283, w liczbie około 1600 dusz przyjęli chrzest i wyemigrowali do Samlandii, w obawie przed prześladowaniem nieochrzczonych Jadźwingów. Był przez reakcję pogańską usunięty, palony i wrzucony do rzeki, a następnie postawiony na nowo około r. 1285 po przyjęciu chrztu przez Skomęta i resztę ludzi z jego drużyny.
Ks. prob. z Janówki A. Kochański, na podstawie opowiadań o krzyżu miejscowej ludności i źródeł historycznych.
Autorem tej inskrypcji jest ks. Antoni Kochański, proboszcz parafii Janówka pomiędzy 1959 a 1974 rokiem, zmarły w Augustowie w 1988 roku. Ks. Kochański był historykiem amatorem, poszukującym szczególnie śladów Jaćwingów, w przypadku tego krzyża mylił się jednak, gdyż na zbutwiałej już części widniał dawniej rok wystawienia — 1857. Niewątpliwie jednak to duchownemu z Janówki Święte Miejsce zawdzięcza adaptację do kultu chrześcijańskiego, jeszcze bowiem na początku XIX biskup wigierski Gołaszewski w liście do dziekana augustowskiego ks. Zawadzkiego zalecał, aby cześć zabobonną w parafii szczeberskiej na miejscu uroczysko Jałówka przy pniu sosny oddawaną dotąd starali się […] ciągłymi naukami usunąć zupełnie, wyprowadzając lud z omamienia
.
Rzeczywiście, miejsce to było otoczone ludowym, na pół pogańskim, na pół chrześcijańskim kultem. Miejscowi przybywali tu, by obmyć się w uzdrawiających wodach rzeczki Jałówki, wpadającej do Rospudy, obwiązać krzyże mokrymi chustkami i ręcznikami („zostawiając” swoje choroby), czy podziękować, składając ofiary w naturze pod krzyżami lub wbijając w nie pieniążki. Większe datki zbierał zaś kościelny lub organista z Janówki.
Wszystko zaczęło się jakoby od pobożnej dziewczyny wypasającej bydło, której na dębie objawiła się Matka Boża. Dąb ściął i wrzucił do rzeki gajowy, którego zirytowały tłumne pielgrzymki do uroczyska. Co prawda czasem dziewczynę zastępuje chłop, czasem Żyd, Matka Boża występuje na przemian ze Świętym Janem, dąb na przemian z sosną, a gajowy, zależnie od nastrojów politycznych jest to Moskalem, to Niemcem, ale jeden motyw jest zawsze wspólny, nawet gdy w sprawę są zamieszani Tatarzy i Jaćwingowie — drzewo ląduje w rzece, gdzie nie chce utonąć ani odpłynąć, a w międzyczasie jest palone.
Gwoli ścisłości dodam, że niektórzy z kolei wiążą rytualne obmycia z pewnymi obrzędami wywodzącymi się z prawosławia, teorie te jednak nie znajdują jednoznacznego potwierdzenia w historii okolicy.
Myliłby się ten, kto oczekiwałby, iż kult Świętego Miejsca wygasł. Co prawda coroczne „odpusty” zastąpiono Mszą św. odprawianą 24 czerwca, w dniu św. Jana, ale uroczysko wciąż przyciąga okoliczną ludność swoją magicznością. Sam przyjeżdżam tu nie tylko po to, by pomodlić się chwilę w kaplicy, ale przede wszystkim z powodu atmosfery prostej, teologicznie niepoprawnej, ale chyba szczerej wiary.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.