vmario na jabber.gda.pl

Jesiennej (i nie tylko) melancholii dziękujemy

22 września 2009 @ 17:14:16. Poziom 0. Kategorie: Cytaty, Myśli spisane.

Może zdążyliście się już zorientować, że ludziom takim jak ja — melancholikom, dla których miłość, ból, szczęście i niedola są jedynie wymówkami służącymi do podtrzymywania wiecznej samotności — życie nie oferuje ani wielkich radości, ani wielkiego smutku. Nie twierdzę, że nie możemy wiązać się z duszami dręczonymi podobnymi uczuciami — wprost przeciwnie, współczujemy im. Nie możemy jednak zrozumieć dziwnego niepokoju, który ogarnia nas w takich chwilach. Ta cicha udręka mąci nam umysł i studzi serca, zajmując miejsce przeznaczone na prawdziwą radość i smutek.

Orhan Pamuk, „Nazywam się Czerwień”

Kiedyś kojarzyłem melancholię z epoką romantyzmu i… Tatusiem Muminka. Wydawało mi się, że jest to pewna stoicka forma przeżywania emocji — ktoś raz się śmieje, a raz płacze — ktoś inny zawsze ze spokojem na twarzy wypatruje na horyzoncie lepszego jutra. Choćby nawet w głębi duszy nie wierzył, że kiedykolwiek je zobaczy.

W końcu jednak zaczęło do mnie docierać, że jest coś przerażająco prawdziwego w słowach, które ponoć usłyszał pewien chasyd od rabina:

Strzeż się melancholii, ona jest gorsza i bardziej zgubna niż grzech.

„Uniwersalny słownik języka polskiego” PWN podaje obok siebie dwie, niby podobne, a jednak zupełnie różne definicje melancholii:

1. «stan głębokiego przygnębienia i apatii»
2. «nastrój łagodnego smutku i głębokiej zadumy»

Problem leży chyba w tym, że od drugiej niedaleko do pierwszej. A może raczej w tym, że w powszechnym mniemaniu spokój jest „święty” i melancholik postrzegany jest z początku przez otoczenie jako osoba może zbyt introwertyczna, ale bardzo stonowana i w gruncie rzeczy przyjazna, a przynajmniej niegroźna. Melancholik, o ile nie przesadza i nie popada w melodramatyzm rodem z subkultury emo czy inne zdziwaczenie, jest w pewnym sensie pielęgnowany przez ludzi, których spotyka. Oczywiście, czasem ktoś próbuje mu wyrwać kubek z herbatą z ręki i odciągnąć od okna, ale trudno zmienić czyjeś spojrzenie na świat, gdy ten na świat się zamyka.

W cichym kącie melancholii jest przytulnie, sennie i przyjemnie smutno. Tak, przyjemnie smutno, bo smutek potrafi być przyjemny i działać jak narkotyk, który znieczula, uspokaja i przynosi pewnego rodzaju błogostan. Każdy pewnie czegoś takiego doświadczył. W każdym razie wydaje się to normalną reakcją organizmu na stres. Nie może być ona jednak przedłużana w nieskończoność. Melancholijny spokój nie jest wcale taki „święty” — w pewnym momencie zaczyna raczej od Boga oddalać niż przybliżać, bo jak być posłusznym Jego natchnieniom, gdy próbuje się unikać jakichkolwiek wyzwań, trudów i prób zmiany samego siebie?

Melancholia może jest dobra na jakiś długi jesienny wieczór albo przed zapadnięciem w sen zimowy, gdy brzuszek napełnia się igliwiem, a przy łóżku stawia się rzeczy, które będą przydatne wiosną, po obudzeniu. Jako sposób na życie jest kompletnie do bani.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.