[…] Pod koniec wizyty dzieci zebrały się w namiocie i ustawiły się w długą kolejkę po jedyny posiłek: miskę owsianki, rozdawanej przez UNICEF w krańcowych przypadkach.
Audrey rozmawiała z jakimś urzędnikiem. W tym samym czasie Robby i John zauważyli niedużą dziewczynkę, czekającą w kolejce głodnych dzieci. Mała jak zaczarowana wlepiała wzrok w obcą panią, którą wcześniej widziała w gronie rówieśników. Kolejka posuwała się naprzód, a na twarzy dziewczynki malowała się cała gama uczuć. Niemal otępiała z głodu, raz po raz zerkała na początek kolejki, ale za chwilę znów coś ją ciągnęło do Audrey. Walczyły w niej dwie najpotężniejsze siły, kierujące całym ludzkim życiem: wola przetrwania — a co za tym idzie zaspokojenia głodu — i potrzeba miłości, wiary i nadziei, którą zazwyczaj daje uścisk matki.
W pewnym momencie Audrey popatrzyła na nią i przerwała rozmowę. Dziewczynka wytrwała do samego końca. Kiedy już była pierwsza, spojrzała na miskę, potem na jedzenie… i nagle wyskoczyła z grupy i co sił w nogach pobiegła w stronę Audrey. Przeważyły uczucia, w tej chwili ważniejsze niż głód i instynkt samozachowawczy.
Sean Hepburn Ferrer, „Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji”
Tak, mowa o tej samej Audrey, która zagrała w „Zabawnej buzi”. Nic dodać, nic ująć.
Pewien wielki europejski mistrz sztuk plastycznych spacerował po europejskiej łące z innym znanym malarzem i rozmawiali o sztuce. Przed nimi pojawił się las. Jeden mistrz powiedział do drugiego: „Jeśli jesteś prawdziwym artystą, narysujesz to drzewo tak, że miłośnik przyrody, gdy tu przyjdzie, rozpozna je pośród innych”.
Dziękuję Allahowi, że mnie, biednego drzewa, które tu widzicie, nie narysowano z taką precyzją. I nie dlatego, że boję się, iż gdybym powstało w stylu europejskim, to wszystkie psy Stambułu, uważając mnie za prawdziwe, siusiałyby na mnie, ale dlatego że ja nie chcę być drzewem samym w sobie, chcę być jego znaczeniem.
Orhan Pamuk, „Nazywam się Czerwień”
Gdy po raz pierwszy brałem w ręce tę książkę, nie wiedziałem o niej nic. Ponoć miał to być kryminał, ale tyle w tym stwierdzeniu prawdy, ile w słowach, że „Potop” to powieść przygodowa, a „Solaris” — historia miłosna. Owszem, od początku do końca jednym z głównych wątków jest morderstwo i poszukiwania sprawcy, ale to nie kryminalna zagadka sprawiła, że nie potrafiłem oderwać się od lektury. Tak naprawdę, jeżeli chodzi o fabułę, to bardziej wciągająca była miłosna gra między Czarnym i Şeküre, ale i ona sprawia wrażenie dodatku do czegoś znacznie głębszego, jak gdyby akcja w tej książce była zbiorem miniatur, namalowanych przez osmańskich mistrzów; miniatur, które nie oddają jednak istoty treści.
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.