vmario na jabber.gda.pl

Trochę o Cejrowskim i jego „Rio Anaconda”

31 maja 2009 @ 13:23:43. Poziom 0. Kategorie: Cytaty, Myśli spisane, Recenzje.

W ostatnich dniach dużo można usłyszeć o Wojciechu Cejrowskim, zwłaszcza w kręgach katolickich i prawicowych. Najpierw TVP zdjęła z anteny „Boso przez świat”, a teraz radiowa Trójka zaniechała emisji prowadzonej przez niego audycji. W obu przypadkach sankcje wynikły z powodu udziału Cejrowskiego w spocie wyborczym Marka Jurka. Jasne jest, że dziennikarz mediów publicznych nie może promować konkretnej partii czy posła, ale z drugiej strony, w obu przypadkach Cejrowski nie jest chyba pracownikiem tych mediów sensu stricto, a obowiązujący go kontrakt nie nakłada na niego wspomnianych ograniczeń.

Cóż, zobaczymy, jak się obie sprawy potoczą; jeżeli chodzi o mnie, zadziałały one po prostu jak świetna reklama pana Wojtka. Wcześniej znałem go przede wszystkim z „Boso przez świat”. Program był interesujący, ale z powodu egzaltowanego stylu bycia prowadzącego trochę mnie irytował. No dobrze, szczerze mówiąc, czasem po prostu chciałem czymś cisnąć w telewizor. Mimo to, oglądałem, bo choć forma mi nie odpowiadała, to treść była bardzo pociągająca.

Zdarzyło mi się też obejrzeć jakiś inny program Cejrowskiego, było to chyba „Z kamerą wśród ludzi”, ale nie jestem pewien. W każdym razie zwróciła moją uwagę zaciekła pryncypialność podróżnika, która zirytowała mnie tym bardziej, iż głosi on poglądy w dużej mierze zgodne z moim spojrzeniem na świat, a nie lubię, gdy czyjś brak wyważenia wystawia cenzurę moim przekonaniom. W końcu jednak uznałem, że takie osoby są potrzebne. To daje do myślenia, gdy ktoś staje w obronie życia poczętego, prawd wiary czy po prostu nie boi się powiedzieć, że jest katolikiem, nawet, jeżeli czyni to w sposób, który sprawia, że się wątroba na drugą stronę wywraca.

Tyle o samym Cejrowskim. W gruncie rzeczy chciałem napisać kilka słów o jego książce, bowiem skończyłem właśnie czytać „Rio Anaconda”. Nigdy chyba nie miałem do czynienia z książką podróżniczą („Przypadki Robinsona Crusoe” tu się przecież nie kwalifikują), może dlatego w połowie lektury stwierdziłem, że spodziewałem się czegoś innego. Owszem było dużo zdjęć i ciekawostek z życia Dzikich, ale oprócz tego gdzieś po drodze autor zaczął przemycać odrobinę hmmm… swojej życiowej mądrości, takiego spojrzenia na człowieka z dystansu, ze szczyptą filozofii i teologii. Bardzo lubię odkrywać w książkach takie rzeczy; wyławiać smakowite cytaty, które na chwilę stają się ważniejsze od samej książki.

— […] Nałożymy ci nowe imię, które będzie puste.

— A jak to się robi?

— Nie wiem. Nigdy czegoś takiego nie robiłem. Ale brzmi logicznie, więc musi być na to jakiś sposób.

„Rio Anaconda”, Wojciech Cejrowski

W sumie „wyławiać” to za dużo powiedziane, bo co lepsze kąski Cejrowski sam zaznacza. Do tego pisze w sposób przypominający to, jak mówi. Tylko trochę mniej irytująco. W sumie to stanowi jakiś dodatkowy smak tej książki i nie piszę tego, by kogoś zniechęcić, a wręcz przeciwnie — chcę zasygnalizować, że nie warto się zrażać i warto sięgnąć po tę lekturę. Dużo egzotyki, ciekawostek i humoru, a do tego sporo magii w mniej i bardziej dosłownym tego słowa znaczeniu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.