Tak, tak, na ogół staram się nad sobą panować, ale są granice głupoty, po przekroczeniu których solidnie podnosi mi się ciśnienie. Do takich właśnie głupot zaliczam przepisy prawa, które praktycznie nikomu nie służą, a przy tym były, są i będą powszechnie łamane. I chodzi mi nie tylko o sam fakt, że kilkoma linijkami tekstu czyni się np. połowę społeczeństwa przestępcami (czasem pewnie i mnie), ale także o to, że w gruncie rzeczy lubię grać na jasnych zasadach. Prawo samo w sobie uważam za całkiem niezły wynalazek, dlatego właśnie tak nienawidzę psucia go idiotycznymi ustawami, które rozbudzą do niego powszechną niechęć i pogardę.
O czym jest ten krótki film? Gdy go pierwszy raz obejrzałem, pomyślałem: „Wzruszający i prawdziwy”, ale jaką prawdę on przedstawia? Przecież nie tylko tę, że odrzucenie boli. Odrzucenie to tylko część cyklu, część błędnego koła, które nie sposób przerwać, gdy nie ma się już siebie. Czasem samotność przeżera tak bardzo, że, paradoksalnie, żyje się już tylko dzięki innym. Nie dla innych, jak równy wśród równych, ale właśnie pasożytując na tych, którzy są tak obrzydliwie szczęśliwi.
„Nocny patrol”, Siergiej ŁukjanienkoSzalony podwieczorek! Niech się schowa Carroll! Najbardziej niesamowite podwieczorki odbywają się nie w króliczej norze z Szalonym Kapelusznikiem i Zającem. Maleńka kuchnia małego mieszkania, herbata zalana wrzątkiem, malinowe konfitury z trzylitrowego słoika — oto scena, na której nieznani aktorzy odgrywają swoje szalone podwieczorki. Tutaj i tylko tutaj mówi się słowa, których nie powiedziałoby się nigdzie indziej. Tutaj gestem sztukmistrza wyciąga się z ciemności małe, straszne tajemnice, wyjmuje z kredensu rodzinne szkielety, znajduje w cukierniczce kilka kryształków cyjanku potasu. I nigdy nie znajdziesz pretekstu, żeby wstać i wyjść, bo zawsze w porę doleją ci herbaty, zaproponują konfiturę, podsuną otwartą cukierniczkę…
Za to właśnie lubię Łukjanienkę — za jego kontrabandę, za przemycanie w powieściach o wampirach i magach rodzynków o prawdziwej magii, której nie zauważamy, chociaż jej siła jest jak najbardziej rzeczywista i wciąż zmienia nasze życie.
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.