1 Mch 3,18–19Juda odparł: «Bardzo łatwo wielu można pokonać rękami małej liczby, bo Niebu nie czyni różnicy, czy ocali przy pomocy wielkiej czy małej liczby. Zwycięstwo bowiem w bitwie nie zależy od liczebności wojska; prawdziwą siłą jest ta, która pochodzi z Nieba (…)».
2 Mch 15,7–11Machabeusz zaś miał niezachwianą ufność i pełną nadzieję, że uzyska pomoc od Pana. Upominał swoich żołnierzy, żeby nie przerażali się, gdy poganie będą nacierać, żeby wtedy pamiętali o pomocy Nieba, której doznali poprzednio tyle razy. Teraz więc również mają się spodziewać zwycięstwa, jakiego im udzieli Wszechmocny. Dodawał im ducha, [odwołując się] do Prawa i Proroków, a przypomniawszy im również te bitwy, przez które przeszli, uczynił ich odważniejszymi. Rozniecał ich zapał, jednocześnie wykazywał przestępstwa pogan i łamanie przysięgi. (…) każdego z nich uzbroił nie tyle tą pewnością, jaką daje tarcza i włócznia, ile pociechą zawartą w dobrych słowach (…)
Niektórzy zarzucają chrześcijaństwu rozdźwięk między postacią rzekomo spokojnego i ugodowego Jezusa Chrystusa a starotestamentalnym obrazem Boga, który wiecznie prowadził Izraelitów do krwawych bitew. Wojna jest jednak stałym elementem historii i, choć wolałbym świat bez wojen, to pacyfistą raczej nie jestem, a militarne obrazy bardzo do mnie przemawiają.
Całe życie jest walką, a skoro przeciwnikiem jest Szatan, w bitwach trup ściele się gęsto. Często coś przegrywamy ze względu na naszą pychę. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że pycha czasem działa zupełnie na odwrót niż byśmy się tego mogli spodziewać. Czasami to ona właśnie nie pozwala nam dumnie podnieść głowy. Mówi nam, że powinniśmy wszystkiego dokonać sami, a gdy widzimy, jak słabi jesteśmy, podpowiada, że nie jesteśmy nic warci (bo przecież moglibyśmy być nie wiadomo kim, a jesteśmy tylko sobą).
Bóg jednak, gdy będzie się chciał nami posłużyć, byśmy wypełnili swoje powołanie, sam doda nam siły i umiejętności, jeżeli naszych nie starczy. Tak więc należy swoją pychę ofiarować Bogu i iść do przodu z podniesioną głową, doskonaląc się na tyle, na ile to możliwe.
Obejrzałem dziś zdjęcia z boston.com, a konkretnie The year 2008 in photographs. Jestem pod wrażeniem. Większość fotografii jest niesamowita. Ze względu na piękno przedstawianego obiektu, unikatowość lub historię ludzi, które ukazują.
Jedno ze zdjęć szczególnie przykuło moją uwagę. Każe się zastanowić, gdzie przebiega granica między dokumentowaniem wydarzeń i pokazywaniem trudnych aspektów życia a bezdusznym fotografowaniem wszystkiego, co będą chcieli oglądać ludzie. Rozwiązania tego dylematu chyba nie ma. Zresztą gdyby każdy fotograf najpierw wyciągał pomocną dłoń, a później naciskał przycisk migawki, wielu z tych zdjęć by nie było.
Ech… może to i lepiej pstrykać landszafty bez dylematów moralnych…
Jeżeli możesz coś zrobić lub marzysz, że mógłbyś to zrobić, zabierz się za to. Odwaga ma w sobie moc geniuszu.
Johann Wolfgang Goethe
28 sierpnia 1963 roku Martin Luther King na schodach Lincoln Memorial, podczas demonstracji zwanej Marszem na Waszyngton, wygłosił przemówienie, dziś znane jako „I Have a Dream”, w Polsce funkcjonujące zaś pod nazwą „Miałem sen” lub „Mam marzenie”. Wbrew obiegowej opinii, nie są to pierwsze słowa przemówienia; jak jasno wynika ze źródeł, z których skorzystałem, słowa te pojawiają się dopiero w środku przemówienia. Nie chcę dziś jednak pisać o samym tekście mowy Martina Kinga, choć niewątpliwie jest to jedna z najpiękniejszych mów, z jakimi się spotkałem i nie dziwię się, że poruszyła ona serca tak wielu ludzi. Chcę za to wspomnieć o sprawie „Estate of Martin Luther King, Jr., Inc. v. CBS, Inc.”, która jest chyba w Polsce mało znana, a która mnie bardzo zbulwersowała.
Wczoraj wybraliśmy się z Pawłem i Michałem na małą wycieczkę do rezerwatu Jar Rzeki Raduni. Do Borkowa dojechaliśmy pociągiem, a stamtąd wyruszyliśmy w górę rzeki. Szliśmy, w przybliżeniu, niebieskim szlakiem. Wczoraj zaczęła się odwilż, na szczęście w jarze jeszcze królowała zima. W połowie drogi zatrzymaliśmy się na ciepły posiłek. Przetestowałem kuchenkę zdobytą na ostatnim Darżlubie (sprawiła się całkiem nieźle) i wyruszyliśmy dalej. Wkrótce przeszliśmy na drugą stronę rzeki i wróciliśmy do Borkowa.
Ponieważ mnie z Michałem było wygodniej jechać autobusem z Żukowa niż pociągiem, udaliśmy się w stronę miasta. Po drodze jakiś facet zapytał nas, którędy dojechać do Żukowa. Wskazując drogę, Michał zapytał się, czy możemy z nim się zabrać, i tak po chwili znaleźliśmy się w Żukowie. Do przyjazdu autobusu mieliśmy trzy kwadranse, zaczęliśmy zatem łapać stopa. Kilka minut później jechaliśmy już do Gdańska.
Muszę przyznać, że taka wycieczka była przyjemniejsza niż kolejny piątek na uczelni.
PS Zainteresowani mogą obejrzeć naszą trasę.
Mamy Nowy Rok czy może już raczej nowy rok lub nawet po prostu rok, czyli w sumie Takie Nic. W każdym razie nie zaszkodzi Wam teraz Trochę Mądrości. Na kolejne ileś tam dni. Ponieważ sam nie mam siły nic mądrego wymyślić, zacytuję coś z klasyki.
Weźmy takiego Puchatka (…). Nie ma on wiele Rozumu, a nigdy mu się nic złego nie przytrafia. Robi rozmaite głupstwa i zawsze się z nich jakoś wykaraska. Albo weźmy Sowę. Sowa właściwie też nie ma wiele Rozumu, ale za to jest Uczona. Wiedziałaby, co robić, gdy jest się zewsząd otoczonym wodą. Albo na przykład Królik. Ten znów nie Uczył się z Książek, ale mimo to zawsze potrafi coś Mądrego Wymyślić. Albo Kangurzyca. Kangurzyca nie jest wprawdzie Mądra, nie można tego o niej powiedzieć. Ale w tym wypadku tak bardzo troszczyłaby się o swoje Maleństwo, że bez namysłu zrobiłaby to, co należy. Albo weźmy jeszcze takiego Kłapouchego. Kłapouchy jest zawsze tak nieszczęśliwy, że wcale nie zwróciłby na to uwagi. Ale ciekaw jestem, co by zrobił Krzyś.
Alan Alexander Milne, „Kubuś Puchatek” (Rozdział IX, w którym Prosiaczek jest zewsząd otoczony wodą)
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.