Całe życie zdobywamy skarb, jakim jest szeroko pojęte doświadczenie. Doświadczenie owocuje czasem cnotą, ale na ogół musimy za to słono płacić. Za umiejętność radzenia sobie z bólem płacimy bólem właśnie, za pokorę płacimy wstydem, za odwagę — strachem, za spokój — łzami. Stopień skomplikowania tego rachunku, w którym stopa zwrotu jest zawsze nieznana, a ponadto może przyjmować wartości w bardzo szerokich granicach, sprawia, że wszelkie targi z własnym życiem są z założenia pozbawione sensu. Nie my rozdajemy losy i nie my rozdzielamy wygrane. Nie oznacza to jednak, że nie mamy nic do powiedzenia w tej grze. Po pierwsze, to my decydujemy, czy w ogóle chcemy grać. Po drugie, w naszej gestii leży inwestycja wygranej — możemy ją zniweczyć lub pomnożyć.
Poza tym (ale to już tylko dopisana po cichu adnotacja do powyższej teorii) mam wrażenie, że Bóg czasem puszcza do mnie oko i wtedy znajduję w kieszeni los, z którym nie bardzo wiem, co mam zrobić. Pozostaje mi wtedy tylko ufność, że Jego Opatrzność w przyszłości pozwoli mi odebrać wygraną. I że tej wygranej nie przegapię.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.