Cywilizację stwarzają idioci, a wszyscy pozostali jedzą nawarzoną przez nich kaszę.
Stanisław Lem
„Посвящается стулу”, Иосиф Бродский(…)
Материя возникла из борьбы,
как явствуют преданья старины.
Мир создан был для мебели, дабы
создатель мог взглянуть со стороны
на что-нибудь, признать его чужим,
оставить без внимания вопрос
о подлинности. Названный режим
материи не обещает роз,
но гвозди. Впрочем, если бы не гвоздь,
все сразу же распалось бы, как есть,
на рейки, перекладины. Ваш гость
не мог бы, при желании, присесть.
Составленная из частей, везде
вещь держится в итоге на гвозде.(…)
„Dedykowane krzesłu”, Josif Brodski(…)
Wszelka materia powstawała w toku
walk, co wynika z legend oczywista.
Świat był stworzony dla sprzętów, by z boku
Stwórca mógł spojrzeć, ocenić na dystans
co tu jest obce, albo czy należy
o autentyczność pominąć pytanie.
Nie róże przecież obiecuje reżim
materii, ale gwoździe. I to na nie
zwraca uwagę. Gdyby brakło gwoździa
krzesło rozpadłoby się w mig na części,
drążki, listewki. Nie byłoby gościa
na czym posadzić, mimo dobrych chęci.
Każda najbardziej złożona machina
w końcu naprawdę na gwoździu się trzyma.(…)
A laboratorium EA 226 trzyma się na śrubokręcie?
Zal napisał wczoraj, iż Katedra Algorytmów i Modelowania Systemów wzięła się za układanie Eternity II. Póki co, najbardziej widocznym efektem tych prób jest prezentacja w nowym gmachu, która przedstawia proces układania. Wygląda to intrygująco, ale jest niczym w porównaniu z dzisiejszą reakcją jednego ze studentów. Koleś ten zatrzymał się przed ekranem, ukląkł i pokłonił się tajemniczemu Mzimu. Sic! Takie rzeczy to tylko na ETI… A może jesteśmy świadkami narodzin nowego kultu? Coś jak kult cargo? Może kult algo (od algorytm)?
Przyszło mi nawet do głowy, by zrobić z tego jakiegoś flash moba (bo ten pokłon był najzabawniejszą rzeczą, jaką ostatnio widziałem). Tylko czy rzeczywiście nie mam nic lepszego do roboty? Od kilku tygodni i tak już zaczynam mieć wrażenie, że czwarty wymiar zawęża się wokół mnie i ściska niemiłosiernie, jakby jakaś wielka siła wyżymała czasoprzestrzeń właśnie z niego, pozostawiając wszystko inne nienaruszone. Ale, jakkolwiek poetycko by tego nie opisać, koniec końców chodzi o to, że zaciera mi się granica między „wczoraj” a „tydzień temu”, że może nie zegarek, ale kalendarz na pewno przyspiesza. Dlatego zadaję sobie pytanie „Is this really what you want to be doing right now?”. No raczej nie…
Trzeba zatem wracać do przyziemnych spraw i zadań bardziej realnych niż szukanie metod szybkiej faktoryzacji wielkich liczb czy układanie Eternity II, np. do pisania algorytmu wskazującego zespoły QRS w EKG. Choć te 2E6$…
są ludzie
i są miejsca
są słowa piosenek
i melodie, co grają na strunach serca
i obrazy pędzlem malowane
są historie w słowach zaszyte
są nawet szczere łzy
w których przebrzydły świat nie chce utonąć
i tak uparcie w potoku jesiennych liści
wciąż powtarzam zagubionemu promykowi słońca:
są jeszcze drogi dla Ciebie
dla których warto żyć
Ostatnio na Flickrze co chwilę przewija się gdzieś prezydent-elekt, pełno jest psów i innych transformersów z naklejką „I Voted”, ludzie pieką ciastka i z zapałem piszą „A message for Obama”, krótko mówiąc — demokracja na spółkę z marketingiem (a więc kapitalizmem) pełną gębą. A u nas 90. rocznica odzyskania niepodległości przebiega chyba tak, jak zawsze. Jedni narzekają i psioczą, drudzy toną w patosie, a inni starają się na swój sposób zachować patriotyczną normalność.
Na moim ulubionym forum ktoś przypomniał postać gen. bryg. Elżbiety Zawackiej — kurierki Komendy Głównej Armii Krajowej, jedynej kobiety wśród cichociemnych, drugiej w naszej historii kobiety generała. Zachęcam do zapoznania się z opisaną na Onet.pl (czy muszę mówić, że odradzam lekturę komentarzy?) historią tej, obecnie 99-letniej, bohaterki.
A poniżej zdjęcie z mojej dzisiejszej przechadzki po Gdańsku. Bez szczególnego patriotyzmu, choć chciałem jakąś flagę, stocznię… Nic na siłę.
Wczoraj zrobiliśmy z Michałem dwudziestokilometrowy kawałek czarnego szlaku. Przy tej okazji udało mi się nawet pstryknąć zdjęcie lasu, z którego jestem zadowolony, co zdarza się rzadko, gdyż uważam las za wybitnie niefotogeniczny. Ale dzięki uwagom Michała i podkoloryzowaniu wyszło coś ciekawego:
… i trafił do GIMP-a. Efekt, jak widać. Miało być inaczej, ale koniec końców jestem w miarę zadowolony. Zwłaszcza z kota, bo tło takie sobie.
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.