Przeszedłem, przeżyłem, dotrwałem. Jakkolwiek tego nie nazwać, zaliczyłem moją pierwszą Wyrypę: pieszą z Gdańska do Gdyni. Chyba jeszcze nigdy nie przeszedłem tyle jednego dnia (koniec końców wyszło pewnie prawie z 50 kilometrów). Pogoda była znakomita, towarzystwo w porządku, więc szło się przyjemnie. Dziś nogi bolą i ciężko się chodzi, ale jeżeli mam się wybrać na Harpagana, jak planuję, muszę być gotowy na więcej bólu…
Na zakończenie tegorocznych wakacji planowałem małą wyprawę w Tatry. Miało nas jechać czterech, koniec końców pojechało dwóch. W tym karkołomnym przedsięwzięciu towarzyszył mi Michał. Karkołomność polegała na wyruszeniu w góry w brzydką, deszczową i mglistą końcówkę września.
…czyli 17 godzin w pociągu Monciak-Krupówki. Bilety chcieliśmy kupić w ostatniej chwili, co było raczej średnim pomysłem w przypadku TLK. Skończyło się na tym, że bilety nabyliśmy u konduktora i kilkakrotnie musieliśmy się przesiadać, by ustąpić miejsca pasażerom z wykupionymi miejscówkami. W końcu wylądowaliśmy w wagonie ze studentami z Warszawy, którzy zajęli prawie wszystkie przedziały. Zapowiadała się długa jazda w korytarzu, na szczęście warszawiacy okazali się bardzo gościnni i znalazło się miejsce dla strudzonych kolegów znad morza. Podróż minęła nad podziw szybko, mimo że przedłużyła się o dwie godziny (miała trwać około 15 godzin) z powodu awarii trakcji (podobno ktoś ukradł jakiś obciążnik).
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.