Ostatnio modne jest psioczenie na Naszą klasę. Z jednej strony dziwi mnie narzekanie na fakt, że NK idzie w stronę jakichś Epulsów i Fotek.pl (tak przynajmniej wnioskuję z czytanych wiadomości), bo przecież należało się tego spodziewać. Z drugiej strony rozumiem rozgoryczenie tych, którzy mieli nadzieję na utrzymanie jako-takiego poziomu serwisu, zapewniającego przede wszystkim kontakt ze starymi znajomymi.
Ja w każdym razie nie mam zamiaru zakładać tam konta, chyba że zmusi mnie potrzeba taka jak ta, która zmusza mnie do umieszczania w rosterze transportów do pewnego znanego komunikatora, który przecież tak ładnie zamienia dwa znaki zapytania na animowaną ikonkę… Za to zastanawiam się nad kontem w Facebooku — chyba jest tam trochę ciekawych ludzi? Poza tym można by nawiązać znajomości, które pozwoliłyby podszkolić angielski czy rosyjski. Pozostaje tylko kwestia czasu. Sam Jogger trochę mi go zabiera, do tego jest jeszcze kilka innych serwisów. Może lepiej popracować trochę nad Wikipedią czy spróbować bliżej zaprzyjaźnić się z fotografią i Flickrem?
Hmmm… a może to wszystko kwestia mody na to, by zaistnieć w Sieci? Kiedyś własna strona internetowa, której prawie nikt nie odwiedzał zapewniała mi wystarczająco dużo lansu. Do tego czytało się magazyn NoName (swoją drogą, co się z nim stało?), przeglądało jakieś stronki o webdesignie i było OK. Zresztą to stare dzieje, nawet Sieci w domu nie miałem.
Chyba zrezygnuję z pomysłu z Facebookiem.
Hmm, pamiętan NoName… :)
Mam konto na Facebooku, jednak od dawna nie korzystałem. W gruncie rzeczy, to to nie jest człowiekowi potrzebne. Bo jaki procent „wirtualnych” znajomości jest rzeczywiście cokolwiek wart?
Słusznie, facebook to tylko kolejny serwis społecznościowy, gdzie na dodatek od dawna dzieje się to zło, które na naszej klasie jest dopiero od niedawna. Tony „aplikacji”, do których ciągle dostajesz zaproszenia od różnych nudzących się ludzi, idioci nie potrafiący ustawić opisu zgodnie z przeznaczeniem… wszystko to jest beznadziejne.
Angielskiego lub rosyjskiego prawdopodobnie będziesz mógł się douczyć też gdzieś indziej (np. ja na StumbleUpon poznałem kiedyś Amerykanina chcącego uczyć się naszego języka, ponieważ jego dziadek był Polakiem). Grunt to trafić w odpowiednie miejsca, gdzie nie zbiera się motłoch w celu pokazania swoich nowych fotek (albo zrzutów ekranu ze swoim pulpitem), tylko ludzie mający coś do powiedzenia.
Samo mienie konta na NK nie jest jeszcze takie złe, jeżeli ma się w śród znajomych tylko wartościowe osoby. Jakoś nie zasypują mnie żadne dzieciaki chcące czegoś ode mnie, olałem w prawdzie połowę zaproszeń wysyłanych do mnie, ale wcale tak dużo ich nie było.
Takie jest moje doświadczenie ma się rozumieć.
Ja też nie rozumiem tej nagonki na NK. Nic tam ciekawego nie ma, ale od czasu do czasu ktoś coś napisze albo ciekawe zdjęcie wrzuci.
Co do FB – tam jest większy syf. W trzy dupy niepotrzebnych pierdół i durne aplikacje. Mam konto to wiem. :D
Nie nazwałbym tego wszystkiego nagonką. Po prostu wielu osobom nie podoba się kierunek obrany przez ten serwis, ale nie oszukujmy się — na tym można zarobić pieniądze, więc czemu takiego czegoś miałoby nie być w NK?
Mam tam kontk, tak samo jak na FB, ale po prostu nie używam pewnych funkcji i nawet za bardzo nie zwracam na nie uwagi.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.