vmario na jabber.gda.pl

„Zabawy z bronią”… albo pompką do roweru

20 czerwca 2008 @ 23:40:28. Poziom 0. Kategorie: Myśli spisane.

Na forum knives.pl pojawił się dziś wątek na temat artykułu pt. „Zabawy z bronią” z Newsweeka. Muszę przyznać, że Newsweek trzyma poziom i wraz początkiem wakacji wpasowuje się w trendy sezonu ogórkowego. Po prostu takiej radosnej twórczości się po tej redakcji nie spodziewałem, ale, jak widać, z braku wieloryba w Wiśle, wymyśla się inne tematy.

Artykuł o chwytliwym tytule ma za zadanie przerazić nas wizją „uzbrojonej po zęby” młodzieży. Wizję tę barwnie maluje, nie, nie podmiot liryczny (choć bogactwo wyrazu jest niepoślednie), ale autor, już w pierwszym akapicie wymieniający jednym ciurkiem batony, paralizatory, pistolety czy, jakże groźną (sic!) pompkę do roweru. Nie wiem, jak wy, ale ja już się wystraszyłem. Niekompetencją tegoż dziennikarza, oczywiście. A w sumie trójki dziennikarzy, bo tyluż ich było potrzeba.

Czytajmy jednak dalej, bo oto i parę magicznych liczb:

Kiedy profesor Krzysztof Krajewski z Katedry Kryminologii Uniwersytetu Jagiellońskiego badał populację młodzieży Krakowa i Nowej Huty, 53 proc. badanych przyznało się, że nosi przy sobie coś, czym mogłoby się bronić. Blisko jedna trzecia nie ukrywała, że przy różnych okazjach zabiera ze sobą nóż lub kastet, a 15 proc. ankietowanych czuło się bezpieczniej z gazem łzawiącym w kieszeni. 4 proc. młodzieży w anonimowych ankietach zgłosiło posiadanie broni palnej.

„Zabawy z bronią”, Iwona Dominik, współpraca Andrzej Bęben, Małgorzata Pietras

Rzeczywiście, budzi we mnie pewien niepokój fakt, iż zaledwie połowa badanych zadbała o swoje bezpieczeństwo, a tym bardziej, że tylko 15% uważa gaz łzawiący za czynnik podnoszący bezpieczeństwo! Trudno jednak się dziwić, w szkole uczymy się raczej, z czego otrzymać nitroglicerynę niż czym się różnią w działaniu lakrymatory takie jak OC i CS. Przykre.

Fakt iż wedle statystyk w każdej klasie jest średnio jedna osoba posiadająca broń palną przemilczę, w końcu nawet szanowanemu profesorowi może się nie udać szkolna ankieta.

Idźmy dalej:

Poczucie zagrożenia sprawia, że w ostatnich latach liczba agresywnych zachowań wśród młodzieży wzrosła.

„Zabawy z bronią”

Ja bym raczej zamienił tu przyczynę ze skutkiem, ale mniejsza z tym. Lepiej przywołam wspomnienia z dzieciństwa dyrektora jednej ze szkół, do których uczęszczałem. Otóż, jak się nam kiedyś przyznał, chodził on na lekcje z kamieniami w kieszeni — takie były wtedy realia. Dziś realia się trochę zmieniły, a wraz z nimi kamienie zastąpiły batony i pompki do roweru (w sumie to taki improwizowany baton), co, moim skromnym zdaniem, jest sprawą drugorzędną w zestawieniu z dwoma faktami. Po pierwsze, mamy do czynienia ze zdziczeniem młodzieży, co przejawia się m.in. w braku szacunku wobec starszych, szczególnie wobec nauczycieli. Po drugie, część młodzieży, mówiąc oględnie, „mięknie”. Są to dwie skrajności: część dzieci uważa, że wszystko im wolno, część za byle wygłup kolegi gotowa jest wyciągnąć komórkę i zadzwonić po rodziców, którzy przecież kochają swoją pociechę i nie omieszkają postawić na nogi prokuratury.

Nie można popadać w takie skrajności. Dzieciaki muszą sobie zdawać sprawę, że kasa rodziców nie ochroni ich przed prokuratorem, gdy wsadzą komuś śmietnik na głowę, ani przed kopniakiem kolegi z klasy, gdy ściągną koleżance spodnie w szatni przed wuefem. Bo czasem trzeba zareagować na zło agresywnie. Nawet Jezus, za przeproszeniem, zrobił rozróbę w świątyni, ukręciwszy bicz ze sznurków (J 2,15).

A dlaczego w ogóle piszę o takich oczywistościach? Dlatego, że nie brak wśród polityków ludzi, którzy chyba nigdy nie widzieli na oczy ciemnego zaułka i wieczorem nie jeździli komunikacją miejską. Gotowi są oni zabronić noszenia noża, nożyczek, latarek, młotków i mnóstwa innych przydatnych narzędzi, które kojarzą się im z zabijaniem ludzi (mnie kojarzą się z czymś innym, ale ja jestem dziwny), a także takich środków obrony jak gaz pieprzowy. Ciekawy jestem tylko, jak się wtedy mamy przed chuliganami bronić? Gołymi rękoma?

Na koniec zacytuję jeden z nielicznych przemyślanych fragmentów artykułu:

Specjaliści od samoobrony mówią: gdy bierzesz z sobą nóż na ulicę, możliwe są trzy scenariusze - ty nie żyjesz, on nie żyje, obaj nie żyjecie. Tak czy owak - źle.

„Zabawy z bronią”

Jest w tym dużo prawdy, dlatego zawsze powtarzam tym ludziom, którzy moje noże kojarzą z uliczną jatką: to jest narzędzie, ewentualnie dzieło sztuki użytkowej. Do samoobrony mam gaz i wygodne buty do biegania, ewentualnie pompkę, jak będzie pod ręką. Ale o nożu pewnie jeszcze będzie oddzielny wpis.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.