Dziś rano przeczytałem na blogu Karola Zalewskiego o nalocie (oficjalnie: „rutynowej akcji”) na akademiki PG. Władze uczelni pozwoliły na wkroczenie policji, w związku z podejrzeniem popełnienia wiadomego przestępstwa. W efekcie na tydzień przed sesją, a w praktyce w już dosyć burzliwym na uczelni okresie, zarekwirowano niektórym studentom komputery.
Pragnę tu serdecznie pogratulować odpowiedzialnym za to osobom i to nie tylko ze względu na taki a nie inny termin nalotu, ale także ze względu na liczne próby wymuszenia na swoich studentach do używania nielegalnego oprogramowania, a później przyklaskiwanie akcji policji. Wiem, że „wymuszenie” to mocne słowo, ale doprawdy, nie wszyscy mają tyle samozaparcia i szczęścia co ja, by nie musieć piracić programów takich jak MATLAB. Na MSDNA takich rzeczy nie ma — o ile pamiętam nie było tam dla mnie do ściągnięcia nic ciekawego poza Windows XP, którego zainstalowałem na laptopie i którego uruchamiam przeciętnie raz w miesiącu.
A może warto by zrobić nalot na ksero czy przejrzeć niektóre skrypty? Materiały z Wikipedii bez notek licencyjnych, pokopiowane fragmenty ze skryptów z innych uczelni, obrazki z dokumentacji technicznych… Przecież skoro student może skorzystać z takiego MATLAB-a na uczelni i nie musi go instalować w domu (typowa argumentacja, i tak lepsza niż uśmiech politowania) to i wykładowca może sam opracować cały skrypt, co zresztą niektórzy robią i udostępniają w postaci PDF-ów (nie bzdurnych DOC-ów czy innych nieudokumentowanych formatów). Chylę czoła przed tymi ludźmi, którzy wkładają mnóstwo pracy w przygotowanie materiałów dla swoich studentów, choć rozumiem i tych, którzy bez oporów korzystają z dobrodziejstw mediów elektronicznych, wszak wolę mieć materiały do koła niż ich nie mieć.
Zresztą nikogo nie zamierzam o nic oskarżać, chcę tylko pokazać bezsensowność tej akcji. DS-y to warezownia, nie oszukujmy się, ale taka łapanka jest śmieszna, bo w pułapkę wpadają przypadkowe osoby, które udostępniały jakiś plik tego czy innego dnia, lub które nie zdążyły się ewakuować. Moim zdaniem lepiej byłoby zająć się oprogramowaniem na komendach policji albo ustawianymi przetargami na „oprogramowanie zgodne z Microsoft Office Standard 2007” w instytucjach publicznych.
Podsumowując, pragnę powiedzieć, że uważam takie naloty za śmieszne i mimo pewnego uzasadnienia stawiające w złym świetle nie tylko władze państwowe (bądź co bądź, ścigające przestępców, choć w jaki sposób to inna historia), ale w szczególności uczelniane. Czy ktoś uwierzyłby w takie pomysły piętnaście lat temu? Pewnie mało kto. A trzydzieści–czterdzieści lat temu? Wtedy to było normalne, tylko nie dotyczyło komputerów…
Na koniec pragnę zaznaczyć, że nie mieszkam w akademiku, ale na moich komputerach korzystam obecnie wyłącznie z wolnego, a co najmniej darmowego oprogramowania (poza wspomnianym, legalnym, Windows XP). Filmów praktycznie nie mam, muzykę pobieram z legalnych źródeł lub kupuję płyty, czym odwdzięczam się artystom (na których koncerty wszak nie chodzę), i zarazem nabijam kabzę ZAiKS-owi (co mnie, bynajmniej, nie cieszy). Gwoli kronikarskiej uczciwości odnotowuję też, iż osoby kontrolujące, hmmm… wykazywały ponoć czasem pewne ludzkie odruchy, i bynajmniej nie mam tu na myśli łapówkarstwa. Czyli skrajnego zamordyzmu nie było.
Najbardziej dobija ten tydzień przed sesją. Nie mniej, nie więcej – 17 czerwca rozpoczynamy.
Zastanawiam się, czy akademiki UG też będą miały przygodę.
Zgadzam się też w zupełności, co do formatów udostępnianych materiałów. Argh… ile to razy trzeba było się nieźle namęczyć, albo kumpli poprosić, aby dane „dzieło” przeformatować na coś znośnego…
Matlab – jesli nie potrzebujesz toolboxow i nowosci, to na Octavie pojedziesz, jesli nie to za okolo 100$ jest wersja studencka. I tak samo z wiekszoscia oprogramowania. Czyli nie prawda ze sie nie da.
A co do takich akcji to celem nie sa male szare ludziki udostepniajace jeden plik mp3 (choc ich dotyka zazwyczaj collateral damage :) )
@aqq: kiedy ostatnio widziałeś studenta, który ma $100 do wydania?
@aqq: Octave, rzeczywiście, radzi sobie coraz lepiej, ale to jednak wciąż bywa za mało. Z drugiej strony 100$ za program, który nie jest mi potrzebny do żadnej pracy poza uczelnią to za dużo. Jeżeli miałbym już wydać takie pieniądze na soft, to chyba tylko na Eagle ;)
A że podczas akcji rekwirowano u pojedynczych osób setki płyt z filmami to fakt i akurat te osoby nie powinny się dziwić, że w końcu się doigrały. Jak ktoś pisał na Joggerze, to już jest chyba po prostu przekroczenie granic przyzwoitości.
vmario poruszył ważną kwestię – wykładowcy niekiedy zmuszają nas do pracowania na programach komercyjnych. Nie mówią wprost „Zróbcie to w domu”, ale świadomie zadają prace, które nie sposób wykonać czasowo na zajęciach. Kolejna sprawa to udostępnianie materiałów – w formatach komercyjnych programów.
Dalszym punktem jest czas nalotu – tuż przed sesją, oddawaniem projektów (napisanych na komputerach) oraz zaliczeniami (odchodzącego rektora wydającego pozwolenie na to w tym czasie już nie obchodził gorący czas dla studentów, bo on już rektorem nie będzie…).
Chylę czoła vmario za poruszenie tematu kopiowania przez samych wykładowców materiałów z innych uczelni, prac dyplomowych zagranicznych naukowców, prywatnych materiałów opublikowanych w internecie i nie tylko. Dodam, że na jednym (choć pewnie jest ich więcej, tylko nie zetknęłam się z nim) laboratorium na ETI Windows na komputerach jest nielegalny, o czym informuje napis na dole ekranu – sama uczelnia korzysta z pirackiego oprogramowania – niech policja na nich też zrobi nalot.
Należy docenić tych wykładowców, którzy masę pracy poświęcają na wykonanie materiałów, uczą pracy na darmowym oprogramowaniu i je udostępniają. Naprawdę tak można, trzeba TYLKO chcieć...
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.