Dzisiaj usłyszałem w „Faktach” o dwóch skrajnościach, które dotąd uważałem za typowe dla Zachodu, ale których należało się wcześniej czy później spodziewać i u nas.
Zacznę od sprawy bardziej błahej, a tak głupiej, że aż śmiesznej. Otóż o absurdalnej działalności RIAA słyszeli zapewne wszyscy, którzy interesują się wolną kulturą. Dziś możemy już cieszyć się widokami na „wolność” (w imię demokracji czy innych szczytnych idei, nie znam się na tym) także u nas. ZAiKS nie chce być gorszy i postanowił pognębić emerytki śpiewające na wiejskich festynach. W końcu takie panie z koła gospodyń pewnie naruszają czyjeś prawa autorskie, a nawet jeżeli nie, to przecież publicznie śpiewają, a publiczne śpiewanie, nawet za darmo, to przecież ohydny występek. No, chyba że odpalimy działkę ZAiKS-owi, który stoi na straży uczciwości, moralności i kodeksu honorowego samurajów.
Druga sprawa jest poważniejsza i bardziej kontrowersyjna. Ostatnio media nagłośniły przypadki znęcania się rodziców (może raczej należałoby powiedzieć: „katów”?) nad małymi dziećmi. Problem istniał od zawsze, ale nie zawsze było trzeba o nim mówić. Teraz trzeba, więc politycy kajają się za wymierzone pociechom klapsy i proponują całkowicie zakazać kar cielesnych. Zastanawiam się jednak, czy oni w ogóle myśleli nad tym, czym różni się wymierzanie klapsa od znęcania się nad własnym dzieckiem. Dla mnie granica jest w miarę oczywista: kara ma dziecko czegoś nauczyć. Czy to klaps, czy szlaban, czy dodatkowe obowiązki w domu, nie powinny dziecka poniżać ani służyć rodzicom na podbudowanie własnego ego, nie mówiąc nawet o fizycznych krzywdach.
Mam wrażenie, że w imię populizmu zapomina się o takich różnicach, zrównując w pewien sposób klapsy i katowanie bezbronnych istot. To zrównanie służy jednak chyba bardziej politykom niż dzieciom. Nie twierdzę, że sam mam pomysł, który pozwoliłby zmniejszyć skalę tego strasznego problemu, ale uważam, że nie tędy droga. Może raczej przydałoby się więcej zainteresowania ze strony nauczycieli, może potrzebna jest intensywniejsza walka ze znieczulicą? Ale przecież nie wymierzanie grzywny czy areszt za parę klapsów! I nikt mnie nie przekona, że w ten sposób przy okazji wprowadzimy bezstresowe zachowanie i będziemy mieli naprawdę nowoczesną metodykę wychowywania dzieci, bo do gimnazjum chodziłem i swoje widziałem.
Oczywiście, pomysł całkowitego zakazu może być punktem wyjścia do jakichś zmian w prawie, np. surowszych kar za krzywdzenie dzieci. Ci mali ludzie są bezbronni i bezsilni, a tym bardziej przerażająca jest bezsilność dorosłych, którzy nie wiedzą jak im pomóc. Ale nie popadajmy w skrajności. Nie można karać za choćby cień podejrzenia, że ktoś kogoś krzywdzi. Nie można też dać zbyt wiele władzy i przywilejów młodym, dopiero kształtującym się osobowościom. Mieliśmy przykład choćby w Chinach, co dzieje się, gdy młodzieży powierzy się wymierzanie sprawiedliwości — zaowocowało to m.in. torturowaniem nauczycieli (choć, oczywiście, motorem napędowym tych działań była komunistyczna indoktrynacja i ogólna nienawiść do inteligencji).
Mam nadzieję, że pomysł ewoluuje i w obecnej formie nie przyjmie się. Mam też nadzieję, że powstanie inne, prawne rozwiązanie, które zmieni coś na lepsze, a zarazem pozwoli rodzicom na wychowywanie dzieci. Może moje spojrzenie i nadzieje ktoś uzna za naiwne lub niewłaściwe — jestem otwarty na komentarze. Nie jestem w wieku, w którym ma się jakieś szczególne pojęcie o wychowywaniu dzieci, ale trudno mi było pominąć tak ważne sprawy milczeniem.
zgadzam się (niestety) w 100%.
co do zaiksa, to po prostu kolejna maszynka do wyciągania pieniędzy..
Ja się tylko pytam… gdzie jest demokracja?
Gdzie – ja, głosując w ostatnich wyborach – zaznaczałem krzyzyk:
[x] tak, chcę, żeby te świnie zabierały mi pieniądze, które im się za ch… nie należą
[x] tak, chcę, żeby te monopolistyczne świnie dorabiały się na biednych polakach…. w tym mnie.
[x] tak, chcę spać niespokojnie i czekać, aż do moich drzwi zapuka policjant z nakazem sądowym i uśmiechem na twarzy „kontrola, chcielibyśmy sprawdzić...”
No ja kurde nie zaznaczałem tych krzyżyków!!!!!
Tylko widzisz kara jest po to, aby dziecko mogło zrozumieć dlaczego jego zachowanie było błędne. Kara cielesna nie daje takiego zrozumienia, lecz budzi lęk. W ten sposób wychowujesz człowieka który nie rozumie pewnych rzeczy, ale się ich boi.
Zakaz kar cielesnych to głupota. Jeszcze przyjdzie do tego, że dzieciak będzie mógł podnieśc rękę na własną matkę, a takie działanie w odwrotna stronę skończy się wyrokiem i pozbawieniem praw rodzicielskich. Zeby wychować dziecko bez klapsa trzeba ogromu cierpliwości i sporego talentu, a myśle, że większości rodziców tego brakuje. Adam, nie wytłumaczysz kilkulatkowi który nie rozumie jeszcze pewnych pojęć że coś zrobił źle. A klapsa zrozumie.
AdamK: masz jakieś logiczne uzasadnienie tego, co napisałeś? Bo dla mnie „motywacja” dziecka, które np. sprząta zabawki w obawie przed nieobejrzeniem bajki [tak, wiem… powinno sprzątać, bo ma wiedzieć, że tak trzeba, ale wcześnie dziś jest i inny przykład nie przychodzi mi do głowy] nie różni się wiele od motywacji dziecka, które boi się klapsa [notabene tak właśnie, klapsa, mity o „katowaniu” zostawmy namiętnym widzom TVN i innym wykształciuchom]. Dodatkowo klaps jest doraźniejszy i to właśnie on załatwia sprawę natychmiast, w przeciwieństwie do np. wypominania przez matkę, o którym nikt nie mówi, a które potrafi przeciągać się godzinami i zepsuć atmosferę w rodzinie na wiele dłużej.
Swojemu dziecku dałem może kilka klapsów w życiu, bo po prostu nie uważam tego _ w naszym przypadku_ za konieczny środek wychowawczy. Ale odgórne zakazywanie to krańcowa głupota.
@torero: AdamK ma trochę racji, to trzeba przyznać, choć odwoływałbym się nie tylko do rozumienia przez dziecko istoty swego błędu, bo może być na to za małe, ale także do dysonansu poznawczego. Elliot Aronson opisuje w książce „Człowiek istota społeczna” eksperyment, który pokazuje, że mniej surowa kara może być bardziej skuteczna niż bardzo surowa, bo ta druga sprawia, że dziecko czegoś nie robi ze strachu, a pierwsza zmienia jego postawę (dziecko myśli sobie mniej więcej: nie jestem grzeczny ze strachu przed karą, bo kara jest mała, a więc jestem grzeczny, bo sam chcę). Niemniej to tylko eksperyment, który nie odzwierciedla wszystkich możliwych sytuacji, dlatego nie odrzucam klapsa jako (jednej z ostatecznych, nie powszedniej!) metod wychowawczych.
vmario: czy się to komuś podoba, czy nie, klaps jest narzędziem. A z narzędzia można zrobić użytek dobry i użytek zły. To, że jakaś część rodziców z racji np. tempa życia idzie doraźnie na skróty i daje każdorazowo klapsa, nie znaczy, że samo narzędzie jest złe. Fakt faktem, klaps czy lanie z racji skuteczności stwarza pokusę, żeby stosować je częściej, tyle że w takim przypadku dziecko prędzej czy później do tego się przyzwyczai. Zresztą... nie można w oderwaniu od kontekstu twierdzić, że klaps sam w sobie jest za ostry czy za łagodny. Po prostu jedna z metod wychowawczych i tyle.
Bardzo podoba mi się stwierdzenie torero „czy się to komuś podoba, czy nie, klaps jest narzędziem. A z narzędzia można zrobić użytek dobry i użytek zły” i z tym się zgadzam. Bo można stosować sposób nagród i możesz dać tyle cukierków dziecku, że się porzyga. Z narzędzi trzeba umiejętnie korzystać, a nie je zakazywać.
Zakazanie „klapsów” jest najprostszym sposobem. Bo zdefiniowanie klapsa, a znęcania się nad dzieckiem jest TRUDNE, zwłaszcza, że nie ma za każdym razem 3 pary oczu, która by to osądziła. Innym słowem Politycy idą po najmniejszej linii oporu. Starają się coś robić, ale czy w dobie obecnej globalizacji to ma sens?
Bo jak się skonczy tak jak w Wielkiej Brytanii – to ja dziękuję, bo tam nastolatki (15-17) specjalnie zachodzą w ciążę, aby dostać od rządu mieszkanie i być na „swoim”. Ja się pytam jak taka samotna młoda matka (lub młoda para) ma wychować dobrze dziecko?
Jak to jest, że wszyscy są przeciwni temu pomysłowi z zakazem klapsów (wyjątkami są politycy i supernianie), jednak ma on wejść w życie?
Sama kilka klapsów w życiu dostałam i myślę, że poskutkowały dużo lepiej niż tak zwana bezstresowa metoda wychowawcza, w której dziecko słyszy: „Nie dostaniesz cukierka” po czym idzie do babci i dostaje całe ciasto…
@anoriell: Ja zrozumiałem, że to dopiero propozycja, choć nie zdziwiłbym się, gdyby to przeszło. Jeżeli wyjątkami są politycy i supernianie (przyjmijmy, że tak nazwiemy specjalistów od wychowania) to wystarczy. Nawet jak znajdzie się kilku wyżej postawionych przeciwników, to albo zostaną zagłuszeni albo będą się bali wyjść na potworów. Wystarczy przypomnieć sobie sytuacje takie jak wprowadzenie żałoby narodowej po wypadku autobusowym. Mnóstwo ludzi to zbulwersowało, ale w mediach i polityce raczej przemilczano reakcję tych ludzi.
Przyznam szczerze, spodobał mi się komentarz Torero dotyczący klapsa jako narzędzia. Fakt- jeżeli sprzedajesz komuś młotek, to nie wiesz, czy będzie on wbijał gwoździe w deski, czy może komuś nim w łeb walił. Tak samo jest z klapsem- nie można być pewnym, czy jest to względem dziecka nauczanie, czy też zemsta za to „że jest”.
Ja chciałbym skierować uwagę Szanownych Czytelników w innym kierunku. Czy gdyby matki owych zakatowanych maluchów nie były zmuszane przez państwo do rodzenia niechcianych dzieci, to czy owe dziaciaki przeżyłyby to piekło? Czy gdyby te kobiety, świadome bycia w niechcianej ciąży i niemożności zapewnienia dzieciom godnego bytu (bowiem te zajścia w dużej mierze z życiowej frustracji wynikały), mając prawo do przerwania ciąży i wykorzystując je, nie oszczędzilyby dzieciom niepotrzebnych cierpień i śmierci? Tak długo, jak państwo religijne będzie zmuszało kobiety do produkcji obywateli, tak długo będziemy informowani o kolejnych tragicznych zdarzeniach. Znów odnajdą beczki po kapuście z czwóką małych trupów wewnątrz (bo matka nie miała ma chleb), pracownicy zakładów komunalnych przerzucac będa śmietniki ze śpiącymi niemowlakami, nie wiedząc o zawartości nawet, a lekarze spędzać będą noce nad na wpoły martwymi maluchami. A wiem co nieco na ten temat, bowiem ostatnio zakatowany dziaciak ze Szczecina leżał u mojego ojca na oddziale.
>Ja się tylko pytam… gdzie jest demokracja?
>Gdzie – ja, głosując w ostatnich wyborach – zaznaczałem >krzyzyk:
>[x] tak, chcę, żeby te świnie zabierały mi pieniądze, które im >się za ch… nie należą
>[x] tak, chcę, żeby te monopolistyczne świnie dorabiały się na >biednych polakach…. w tym mnie.
>[x] tak, chcę spać niespokojnie i czekać, aż do moich drzwi >zapuka policjant z nakazem sądowym i uśmiechem na twarzy >„kontrola, chcielibyśmy sprawdzić...”
>No ja kurde nie zaznaczałem tych krzyżyków!!!!!
Nie stawiając krzyrzyków w trakcie wyborów oddałeś władzę nad sobą większości z głosujących. W Rzeczpospolitej suwerenem jest naród, a zamieszkując teren RP zgadzasz się na repektowanie prawa i konstytucji RP, zaś ten naród wybiera swoich przedstawicieli. Oni to ustanawiają panujące prawa i okradają Cię z Twych pieniędzy. Jest to jak najbardziej legalne i zgodne z zasadami demokracji.
co nie zmienia faktu, że owszem, zgadzam się z Tobą. Demokracja w obecnej formie jest upośledzoną formą karykatury prawdziwej władzy ludu. Choc Ty raczej bardziej do autokracji pasujesz:)
@KP: Po pierwsze aborcja nie jest sposobem na uczynienie z bestii ludzi. Po drugie, skoro można oddać dziecko do adopcji, a to się nie dzieje, to skąd wiadomo, że nagle wyrodne matki zainteresują się możliwością aborcji? Dla mnie takie rozwiązanie nie wchodzi w grę, tym bardziej w obliczu tego, co pisał NetMan: niektóre kobiety zachodzą w ciążę celowo, choć nie chcą dziecka, a pieniędzy.
Zgadzam się z powyższą wypowiedzią vmario – dziecko można oddać do adopcji, wystarczy w szpitalu podpisać papierek – nikt się nie będzie pytał, nikt nic nie powie, a dziecko znajdzie kochającą rodzinę, która z radością przyjmie pod swe skrzydła niemowlę (biorąc pod uwagę ile osób teraz nie może mieć dzieci). Brak pieniędzy nie jest ŻADNYM argumentem. Prawdą jest to, co powiedział torero „czy się to komuś podoba, czy nie, klaps jest narzędziem. A z narzędzia można zrobić użytek dobry i użytek zły”. Myślę, że jego stwierdzenie oddaje całą istotę problemu – to ludzie źle wykorzystują taki sposób kary, tak samo, jak np. internet jest wykorzystywany w szerzeniu pornografii dziecięcej.
KP, ktoś Cię perfidnie okłamał. Naprawdę to jest tak, że tatuś wkłada mamusi do brzuszka ziarenko i z tego powstaje dzidziuś... Resztę sobie wyguglaj.
Piszę to dlatego, że szlag mnie trafia, kiedy enty raz czytam o „przymusie produkcji obywateli”. Po pierwsze, jest – jak wspomnieli przedpiścy – adopcja. Po drugie, dostępna jest antykoncepcja. A po trzecie, nie jesteśmy zwierzętami i w przypadku ludzi wolnych, nie ma żadnego OBOWIĄZKU chędożenia się, gdzie popadnie. Ktoś, kto uważa, że państwo zmusza do rodzenia i wychowania [zupełnie ignorując adopcję, antykoncepcję i wolną wolę właśnie], traktuje ludzi jak zwierzęta, kierujące się tylko cieczką. Bo w tym kontekście przypadki np. gwałtów, jakkolwiek oczywiście tragiczne, nie stanowią liczbowo w tym zagadnieniu znaczącej liczby.
Ja się wypowiem z perspektywy studenta medycyny uczącego się właśnie do egzaminu z fizjologii (między innymi neurofizjologii).
Zasadniczą rzeczą jaką wypada sobie uświadomić, jest fakt, że choćby nie wiem jak kochane i cudowne było dziecko, to zdobycie dostatecznej kontroli nad swoim mózgiem zabiera mu trochę czasu. Do tego czasu jego zachowania opierają się głównie na instynktach: „chcę”, „boli”, „jest przyjemnie” etc. oraz odruchach wrodzonych. Bez dobrze wymyślonego przez rodziców, rozsądnego systemu kar i nagród po prostu do dziecka się nie trafi.
Katowanie dzieci, przez monstra, nie jest argumentem przeciwko karceniu pociech w imię ich dobra. Swoją drogą ciekawe co będzie dalej? Zakaz używania wulgaryzmów w wojsku? :P
Problemem może być całkowity zakaz bicia dzieci, co da pole do popisu entuzjastom bezstresowego wychowania. Idąc dalej tą drogą można nauczyć dzieci udawania się na policję, gdy dziecko dostanie klapsa itp. Nie mówię o znęcaniu się nad dziećmi, bo to okrutne, ale granica musi być. Dziecko musi wiedzieć, co mu wolno, a co nie, że za przekroczenie grożą konkretne konsekwencje „szlaban” i inne kary. W szkole nauczyciel jest nikim. Nie ma poszanowania dla osób starszych. Ta pseudomłodzież (oczywiście nie każdy z nich) wykurzyli by wapniaków, bo to świat do nich należy. Broń Boże zwrócić uwagę, coś powiedzieć. Nie ma poszanowania cudzej własności. To wstyd, żeby w autobusach trzeba pisać „ustąp miejsce starszemu” Pamiętajmy, że szkoła nam dzieci nie wychowa, bo dziecko przebywa większy czas w domu. Istotny jest kontakt z dzieckiem, zainteresowanie się jego osiąginęciami, ocenami w szkole, (jak dziś było w szkole, co masz zadane…?) Jakie masz zainteresowania? Zaproś swoje koleżanki, kolegów, chętnie bym ich poznała… To doprowadzi do tego, że dziecko będzie wiedziało, że rodzice wykazują zainteresowanie. Oczywiście nie mają go kontrolować na każdym kroku, ale być w temacie, okazywać troskę. Dziecko musi mieć poczucie bezpieczeństwa, nie bać się rodziców, móc w każdej chwili się do nich z problemami zwrócić. Dziecko musi wiedzieć, że najgorsza prawda jest 100 kroć lepsza niż kłamstwo. Jeśli będziemy skutecznie do tego dążyć jest szansa na poprawą, ale gdy większość rodziców będzie nadal popierała i stosowała bezstresowe wychowanie, kto wie, czy nie padną ofiarą własnych dzieci—> które będą się nad nimi znęcać (Boże zachowaj), czy nie podniosą sami ręki na rodziców.
Pozdrawiam
@Gość: W pełni się z Tobą zgadzam.
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.