W sobotę Rolba zabrał mnie na mój pierwszy wspin na Murki Brętowskie, a konkretnie na Murek Gdyński. Dotąd moim jedynym spotkaniem ze wspinaczką był chyba tylko zjazd z mostu w Niestępowie, ale co innego wiszenie na linie na wysokości kilkunastu metrów, a co innego walka ze ścianą zaledwie kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Muszę jednak przyznać, że to drugie bardziej daje w kość. Niemniej podobało mi się bardzo, a że murek jest niedaleko, to mam zamiar odwiedzać go częściej i potrenować trochę „bułę”.
Tymczasem dzisiaj pod ETI odbywała się jakaś emo-impreza (EMO = ETI + Mechaniczny + OiO), więc zawitaliśmy małą grupką na trawkę na Politechnice B, jak ktoś nazwał ten teren, i obserwowaliśmy wspin na skrzynki oraz wyścigi w wózkach z marketu. Po dwóch piwach, kanapce i hamburgerze nieco przyjemniej się na laborce z SWI siedziało — nawet badanie diody trójkolorowej kolorymetrem było jakieś bardziej… barwne. Tylko sen mnie prawie zmorzył, tym bardziej, że znaczna część laborki odbywa się w ciemności, by nie zakłócać pomiaru.
A jutro czeka mnie wyprawa do domu, by załatwić sprawy w WKU. Zapowiada się, że dostanę powołanie na I turnus przeszkolenia studentów.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.