Wczoraj prosiłem o wiarę, dziś szukam wolności, ale nie tej, która mówi: „Róbta co chceta”, która zapomina o wczoraj i nie myśli o jutro. Nie szukam drogi, by móc czynić, co tylko przyjdzie mi do głowy. Nie chcę przystawać, gdy strach zacznie mi dyktować warunki, lub gdy lenistwo każe porzucić plany, które jeszcze wczoraj wydawały się wszystkim. Chciałbym znaleźć tę wolność, która pozwala czynić, co uzna się za słuszne, której mądrość mówi: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6,12). Która sprawia, że wstaje się rano z nadzieją, że czekają nas wielkie rzeczy. Która nie boi się ciszy i równie dobrze smakuje w zgiełku miasta, jak późnym wieczorem w środku lasu.
To jest właśnie jedna z oznak, że jest się na dobrej drodze: nie trzeba wciąż zagłuszać serca ani napędzać go gwarem, pośpiechem czy używkami.
fajne:)
dziekuje za te slowa ktore sa dla mnie pokrzepieniem.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.