Jakiś czas temu, zainspirowany lekturą forów knives.pl i tactical.pl postanowiłem zainwestować w wyposażenie plecakowej miniapteczki w postaci paru plastrów i gazików dezynfekujących Leko. Zastanawiałem się, czy w ogóle mi się to przyda. Niby mówi się „oby nie”, a w praktyce wygląda się jakiegoś niegroźnego skaleczenia… ;)
No i proszę: ledwo tydzień później byłem na zakupach i jedna z pań w sklepie obuwniczym rozcięła sobie palec. Wydawałoby się, że w miejscu pracy jakaś apteczka powinna być (nie wiem, co mówi BHP, ale jest przecież jeszcze zdrowy rozsądek), jednak brakowało nawet głupiego plastra. Rana raczej niegroźna, jedna z takich, co to nawet jej się nie opłaca opatrywać, ale pani miała problem, bo mogła towar ubogacić pięknymi plamkami. Na szczęście przypomniałem sobie, że wrzuciłem to i owo do plecaka. Po chwili rozcięcie było zaklejone, a panie zaproponowały, że dadzą mi mały rabat. I, w rzeczy samej, kupiłem buty chyba jakieś parę złotych taniej.
Czasem Syndrom Najważniejszej Śruby Życia wychodzi człowiekowi na korzyść.
No, no… – dobry pomysł – może kiedyś się skusze na coś takiego…
Rabaty się przydają :) Chociaż Kawa, lub Obiad też były by niczego sobie ;)
Ja noszę jak gdzieś jadę w teren koce termiczne (srebrny i złoty) w plecaku – to jest na dopiero ekstremalne sytuacje. No ale wolę mieć niż zamarznąć gdzieś :P
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.