vmario na jabber.gda.pl

„Cube”

05 marca 2008 @ 08:41:27. Poziom 0. Kategorie: Recenzje.

Kilka dni temu obejrzałem dwa warte uwagi filmy: „Cube” i „Osadę” („The Village”). Zacznę od tego pierwszego, „Osadę” opiszę w jednym z kolejnych postów.

„Cube” to kanadyjski thriller science fiction, nakręcony w ciągu miesiąca w jednym sześcianie, z użyciem wyłącznie kamer ręcznych. Efekty specjalne życzliwa firma zrobiła za darmo, komputery udostępniła jakaś agencja reklamowa. Co można nakręcić takimi środkami? Oczywiście, zarówno kicz, jak i arcydzieło. Omawiany film plasuje się gdzieś pośrodku, choć bliżej tej drugiej opcji.

Sama historia jest być może znana nawet tym, którzy filmu nie oglądali. Siódemka, a dokładniej mówiąc, co najmniej siódemka ludzi, zostaje zamknięta w ogromnej budowli składającej się z 17576 najeżonych śmiercionośnymi pułapkami sześcianów o wewnętrznych wymiarach 14×14×14 stóp (14 stóp to około 4,2 metra).

Pierwszy z bohaterów ginie na samym początku i nie spotyka się z pozostałymi (stąd wyciągam wniosek, że w Cube mogło być więcej osób). Pozostała szóstka wspólnymi siłami próbuje rozgryźć budowlę i wydostać się na zewnątrz. Bardzo ważne jest, iż każdy z bohaterów odgrywa jakąś rolę w rozwiązywaniu zagadki, w sposób bezpośredni, jak Leaven (studentka matematyki) i Worth (projektant zewnętrznej części Cube'a), lub pośredni, jak Holloway (lekarka) czy Quentin (policjant), którzy wpływają na zachowanie pozostałych osób.

Film zwrócił moją uwagę na kilka zagadnień (które jednak można było chyba przedstawić trochę ciekawiej, lepiej operując dialogami). Pierwszym z nich jest niewątpliwie rola jednostki w grupie. W świecie sześcianów nie ma ludzi przypadkowych, zbędnych, niepotrzebnych. Nawet upośledzony umysłowo, prawdopodobnie autystyczny, Kazan, okazuje się być sawantem i, mówiąc obrazowo, służy Leaven za kalkulator podczas odszyfrowywania kodów w przejściach między sześcianami. Wraz z rozwojem akcji okazuje się jednak, że nikomu nie można ufać. Z pozoru zrównoważone i odpowiedzialne jednostki okazują się być słabym ogniwem, gdy w klaustrofobicznym środowisku tracą całkowicie zdolność do samokontroli.

Innym tematem poruszanym w „Cube” są teorie spiskowe i konformizm. Cube, jako budowla, czy może raczej machina, jest obrazem systemu biurokracji lub wielkiej firmy, w której każdy robi co do niego należy, choć już nikt nie wie, czemu tak naprawdę jego praca służy. Worth zaprojektował zewnętrzną część Cube, nie ma jednak pojęcia o wewnętrznym funkcjonowaniu mechanizmu. Nie zna też przyczyny, dla której grupa obcych sobie ludzi została tu uwięziona. W sumie film nie przynosi żadnej konkretnej odpowiedzi, co mnie osobiście trochę mierzi, choć możliwe interpretacje rozbudzają wyobraźnię.

Być może „Cube 2: Hypercube” (sequel) i „Cube Zero” (prequel) mówią coś więcej. Nie wiem, nie oglądałem, ale „Cube” na pewno warto obejrzeć.

Komentarze

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.

(W komentarzach działa Markdown bez obrazków. HTML jest wyłączony.)

Aby dodać komentarz, wpisz kod z obrazka:

Creative Commons License 2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk

Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.

Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.

Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.

Całość napędza JoggerPL.