W ostatnich dniach w mediach pojawiły się dwie bardo ciekawe, ale zarazem niepokojące wiadomości. Pierwsza z nich mówi o wyhodowaniu przez naukowców z USA serca szczura. Na bazie białkowego szkieletu, z którego usunięto mięśnie, wyhodowano bijące serce. Wykorzystano tu komórki ze szczurzego płodu, które po czterech dniach rozmnożyły się i odbudowały mięsień sercowy. Po podłączeniu do rozrusznika serce osiągnęło 1/4 sprawności organu 16-tygodniowego płodu.
Druga sprawa, która zwróciła moją uwagę to zezwolenie, które otrzymali brytyjscy naukowcy. Otóż po otrzymaniu specjalnej licencji będą mogli tworzyć zwierzęco-ludzkie zarodki. Proces ten polega na zastąpieniu materiału genetycznego w zwierzęcej komórce jajowej ludzkim DNA. Ma to na celu uzyskanie komórek macierzystych, jak najbardziej zbliżonych do ludzkich. Ma to stanowić dodatkowe źródło tychże komórek, obok zarodków pochodzących z zapłodnienia in vitro (podczas tego zabiegu powstaje wiele zarodków, ale nie wszystkie są wprowadzane do macicy).
Jesteśmy zatem świadkami tego, czego się należało się spodziewać już dawno — medycyna i biologia rozwijają się kosztem ludzkiego życia. Choroby Alzheimera i Parkinsona stają się punktem wyjścia dla badań, w których za pewnik przyjmuje się, iż te kilka komórek to jeszcze nie człowiek, że można je zabić lub przemienić w coś innego. Podobnie paradygmatem inżynierii genetycznej staje się stwierdzenie, że postęp wymaga rozwoju nauki aż do jej granicy. Tylko że nauka i postęp nie znają granic.
W obliczu tych wydarzeń zaczynam się zastanawiać, czy podobne problemy nie zaczną w najbliższych dziesięcioleciach nękać także elektroniki i informatyki. Rozwój Internetu i mikroelektroniki przemieniły sposób postrzegania świata. Lada dzień może okazać się, że dotychczas mizerne w stosunku do ludzkiego mózgu sieci neuronowe osiągną stadium rozwoju, które uczyni je zagrożeniem dla ludzkości. Chodzi mi tu nie tylko o wizje rodem z „Matriksa” — być może bunt robotów nie jest najczarniejszym scenariuszem.
Myślę, że stoimy w przededniu wybuchu odkryć kolejnej dziedziny wiedzy — nanotechnologii. Połączenie wszechobecnej sieci komputerowej, sztucznej inteligencji i nanorobotów, mających możliwość, jeżeli nie ingerować bezpośrednio w nasze życie, to przynajmniej w doskonały sposób je inwigilować, jest przerażające ze względu na możliwości, jakie daje tej części ludzkości, która poza pieniądzem i władzą nie widzi innych dóbr.
Nie chcę tu bynajmniej odsądzać od czci i wiary ludzi nauki. Zapewne wielu z nich powoduje się szczerą intencją uczynienia naszego życia lepszym. Należy jednak sobie przypomnieć, iż raz już człowiek żył w doskonałym świecie, ale ciekawość popchnęła go zbyt daleko. Niezależnie od tego, jak ustosunkowujesz się do biblijnej opowieści do raju, zastanów się — czy w pewnym momencie nie należy powiedzieć stop?
A cóż złego w „nekroewolucji”?
Nie sądzę, by maszyna zdołała zachować człowieczeństwo. Wierzę w istnienie duszy i nie wydaje mi się, by nawet bioniczna sieć neuronowa mogła ją posiadać.
Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie, by nekroewolucja mogła przebiegać z poszanowaniem ideałów, które wyznaję, np. ochrony ludzkiego życia od poczęcia czy pokory wobec natury. W ogóle obawiam się, że nekroewolucja wcześniej czy później wkroczyłaby na tory wykreślone przez Stanisława Lema w „Niezwyciężonym”, a nie widzę nas jako roju muszek niszczących wszystko, co się rusza.
Można by się też spytać... czemu ten Stop miałby być akurat teraz? Czemu nie przed genetyką, czemu nie przed elektrycznością, czemu nie przed ogniem? Wiele było takich przełomowych momentów, które – jak to poważnie brzmi – odmieniły ludzkość.
Ani krzesanie ognia, ani wytwarzanie elektryczności nie wymagają zabijania człowieka. Co prawda walka o surowce energetyczne przyczyniła się do śmierci wielu ludzi, ale dałoby się tego uniknąć, gdyby kasy nie stawiano na pierwszym miejscu.
Z wykorzystaniem komórek macierzystych jest nieco inaczej, bo podczas badań zabija się ludzkie zarodki. Słyszałem, że można wykorzystać przy tych badań krew pępowinową, ale z jakichś powodów się tego nie robi (może jest zbyt mało wydajna).
Sam fakt, że będziemy mogli wyhodować serce, trochę mnie niepokoi ze względu na to, że dostajemy w ręce niebezpieczne narzędzia (choć dostaliśmy ich już tak wiele…), ale tym, co budzi mój zdecydowany sprzeciw, jest przedmiotowe traktowanie życia.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.