Przez dwa i pół roku na ETI trochę ewoluowałem, jeżeli chodzi o perfekcjonizm. Co prawda anankastyczna część mojej osobowości ma się bardzo dobrze — wciąż jestem zdrowo świrnięty (uf!) i potrafię poświęcić cały wieczór na złożenie sprawozdania z laborek w LaTeX-u z uwzględnieniem estetyki wykresów charakterystyki statycznej żarówki. Za to (powoli i opornie, co prawda) wyzbywam się tego tykającego w głowie procesu potomnego chorej ambicji. Proces ten starał się zawsze nadać moim działaniom pozory dążenia do ideału ucznia czy studenta, co jest z góry skazane na niepowodzenie, a już z pewnością nie jest warte poświęceń.
Uważam, że to, co się robi, powinno się robić solidnie. Nie najlepiej wcale, a po prostu solidnie. Jest to zasada prosta i bardzo zdrowa, jak niejedzenie cukierków przed obiadem. Jej prostota jednak nie determinuje łatwości. Są osoby, dla których życie w realnym świecie jest czymś przerażającym. Mam wrażenie, że dotyczy to w równej mierze pedantów, jak i „niebieskich ptaków”.
Rzecz w tym, że należałoby co jakiś czas spoglądać na swoje życie z dystansu i oceniać. Ani ci pierwsi, ani ci drudzy chyba za tym nie przepadają. Zarówno próba ogarnięcia tych wszystkich przerażających szczegółów w jednej chwili, jak i stanięcie twarzą w twarz z masą zapomnianych spraw przyprawia o dreszcze. A przecież to dopiero początek, bo trzeba jeszcze podjąć decyzje i działania…
I tak wracam do „Sztuki efektywności” Davida Allena, która od miesięcy kurzy się na półce. Czas przenieść się parę metrów wyżej i ogarnąć to wszystko. Zdecydować: gdzie zainwestować swoje siły, z czego zrezygnować, co da mi satysfakcję?
Póki co, zauważam tylko, że coraz baczniej kontroluję długość mojego snu i jestem znacznie mniej skłonny do zarywania nocy. Pozbyłem się też dawno złudzeń, że po sześciu czy nawet siedmiu godzinach snu jestem w stanie wstać wcześniej, by się przygotować do zajęć. Oby tak dalej, a może nie zeświruję do reszty.
z takim podejściem do życia to jesteś już przygotowany do sesji:)
Przed sesją często człowiek nagle robi się mądry — na ogół jest trochę za późno. Choć na takie olśnienie nigdy nie jest za późno ;)
Uwielbiam czytać Twoje przemyślenia… I widzę, że oboje dorastamy do studiowania tak, aby nie wykończyć się przed obroną pracy magisterskiej (albo końcem tej sesji…)
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.