Zaprawdę, ogniskowanie onej wiązki w światłowodzie występuje, albowiem współczynnik załamania rdzenia większy jest niż współczynnik załamania płaszcza i prędkość fali w rdzeniu mniejsza będzie niż w płaszczu.
Kogoś poniosło, jak pytania do techniki światłowodowej opracowywał. Nie dziwię się i nauczony doświadczeniem idę spać.
Tam, na górze, ledwo ogłosili żałobę narodową, już skarżą się, że ten i ten za późno zadzwonił, że niewystarczająco szybko poinformował o wypadku, że prezydent zdążył wylecieć i musiał natychmiast wracać…
Zastanów się dwa razy, zanim znów pomyślisz sobie, że to Ty jesteś żałosny.
To nie ostre noże są niebezpieczne, a tępe umysły
Fauxpas, Forum knives.pl
Nie do zwycięstwa,
lecz do końca walki dążOMÓWIENIE:
Credo Drogi Kota.
Nieważne jest spojrzenie po polu walki wzrokiem zwycięzcy, widzenie powalonego wroga.
Nieważny jest okrzyk tryumfu, nieważne są pełne uwielbienia spojrzenia tłumu.
Ważne jest… znalezienie rozwiązania sytuacji.
W związku z ogłoszeniem kolejnej żałoby narodowej, tym razem z powodu katastrofy lotniczej w Mirosławcu pragnę zaznaczyć, że moje zdanie na ten temat nie uległo zmianie — wypadek, czy to drogowy, czy lotniczy, czy morski (o ile nie jest związany bezpośrednio z działaniami na rzecz obrony kraju przed atakiem agresora) nie spełnia warunków niezbędnych do podjęcia tego rodzaju działań administracyjnych i w moich oczach jest wybiegiem politycznym.
Nie zmieniam także swojej opinii na temat wygłupów w stylu ustawiania różowego tła na swojej stronie lub chwalenia się, w jak głębokim poważaniu ma się czyjąś osobistą tragedię — jest to przejaw zwyczajnego chamstwa.
Zadziwiające, jak wiele mieści ludzka pamięć. Wczoraj, nie mogąc zasnąć, przeglądałem zawartość mojej pamięci. Trudno mi wytłumaczyć, na czym to polega — ot, po prostu staram się wywołać obrazy z przeszłości. Czasem są to ogólne zarysy jakiejś sytuacji, czasem bardziej szczegółowe dane, np. jaka była pogoda, gdy stało się to i to. Okazuje się, że równie sprawnie potrafię zapamiętywać, jak i zapominać.
Niektóre wspomnienia są jak miny — lepiej ominąć je szerokim łukiem, lepiej nie rozdrapywać zagojonych już ran, budzić na nowo żalu i nienawiści. Niektóre są piękne jak róża, ale nie mniej kłujące. Może nie wszyscy tak to odbierają, ale są wspomnienia, które choć z pozoru miłe, w rzeczywistości bolą. Przypominają o niewykorzystanych szansach czy porzuconych marzeniach. Okazuje się wtedy, że najzwyklejsze chwile spędzone z bliskimi ludźmi są niezwykle cenne. Ta normalność daje poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Dlatego też każdy dzień jest ważny, nawet jeżeli nie jest niezwykły.
W ostatnich dniach w mediach pojawiły się dwie bardo ciekawe, ale zarazem niepokojące wiadomości. Pierwsza z nich mówi o wyhodowaniu przez naukowców z USA serca szczura. Na bazie białkowego szkieletu, z którego usunięto mięśnie, wyhodowano bijące serce. Wykorzystano tu komórki ze szczurzego płodu, które po czterech dniach rozmnożyły się i odbudowały mięsień sercowy. Po podłączeniu do rozrusznika serce osiągnęło 1/4 sprawności organu 16-tygodniowego płodu.
Druga sprawa, która zwróciła moją uwagę to zezwolenie, które otrzymali brytyjscy naukowcy. Otóż po otrzymaniu specjalnej licencji będą mogli tworzyć zwierzęco-ludzkie zarodki. Proces ten polega na zastąpieniu materiału genetycznego w zwierzęcej komórce jajowej ludzkim DNA. Ma to na celu uzyskanie komórek macierzystych, jak najbardziej zbliżonych do ludzkich. Ma to stanowić dodatkowe źródło tychże komórek, obok zarodków pochodzących z zapłodnienia in vitro (podczas tego zabiegu powstaje wiele zarodków, ale nie wszystkie są wprowadzane do macicy).
Przez dwa i pół roku na ETI trochę ewoluowałem, jeżeli chodzi o perfekcjonizm. Co prawda anankastyczna część mojej osobowości ma się bardzo dobrze — wciąż jestem zdrowo świrnięty (uf!) i potrafię poświęcić cały wieczór na złożenie sprawozdania z laborek w LaTeX-u z uwzględnieniem estetyki wykresów charakterystyki statycznej żarówki. Za to (powoli i opornie, co prawda) wyzbywam się tego tykającego w głowie procesu potomnego chorej ambicji. Proces ten starał się zawsze nadać moim działaniom pozory dążenia do ideału ucznia czy studenta, co jest z góry skazane na niepowodzenie, a już z pewnością nie jest warte poświęceń.
Uważam, że to, co się robi, powinno się robić solidnie. Nie najlepiej wcale, a po prostu solidnie. Jest to zasada prosta i bardzo zdrowa, jak niejedzenie cukierków przed obiadem. Jej prostota jednak nie determinuje łatwości. Są osoby, dla których życie w realnym świecie jest czymś przerażającym. Mam wrażenie, że dotyczy to w równej mierze pedantów, jak i „niebieskich ptaków”.
Ministerstwo Kultury ogłosiło przetarg na wieńce. Urzędnicy porachowali, że w tym roku umrze circa siedemdziesięciu pięciu wybitnych artystów i trzeba się zawczasu przygotować. „Fakt”, rzecz jasna, podniósł larum, że jak tak można, żywym wieńce kupować… i w ogóle…
Wielka afera. Mnie nikt za rządowe pieniądze wieńca nie kupi, jakbym zginął pod tramwajem (taki przykład). Bynajmniej nie płaczę z tego powodu.
To już nie to samo, co kalafior w uchu, ale Oli wciąż jest kreatywny.
W sumie sam czasem czuję się jak taka mrówka, która swoją pustą twarzą mówi: „Niby chciałoby się tłuc głową w mur, ale co to da?”. Tylko rąk tak nie umiem wyginać ;)
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.