Czasem już mnie nie zdumiewa, że tak często nienawidzimy siebie nawzajem. Wokoło tłok, hałas, w autobusie człowiek na człowieku, stoimy w korku, tuż obok wszyscy ci, którzy swoje tyłki (w czym lepsze od naszych tyłków?) wożą w setkach samochodów. Zresztą przez zaparowaną szybę niewiele widać. I tylko ręce trzymające puste ciała, by nie runąć na niego, na nią, na faceta z teczką, na babę z dwójką dzieci. Drzwi znów nie chcą się zamknąć, i jak ja zdążę, nie pchaj się na mnie, bucu, i jak ja zdążę, znowu czerwone, że też nie można było inaczej zaprojektować sygnalizacji, jejku, nawet już nie ma gdzie się złapać, tyle rąk na uchwycie…
I niebieska rękawiczka młodej dziewczyny… a może turkusowa? Tak zwyczajnie ładna, choć smutna.
Zapisać, zapisać, zapisać, bo zapomnę, że niebieska, że mi się spodobała…
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.