Byliśmy dziś ze znajomymi w Galerii Bałtyckiej. Zaszliśmy do Saturna, pooglądaliśmy sprzęt, skrytykowaliśmy oznaczenia HD Ready na telewizorach i ruszyliśmy do wyjścia. I tu spotkała mnie przykra niespodzianka: tuż przy wyjściu stał ochroniarz, który zażyczył sobie zajrzeć do mojego plecaka. Zdziwiło mnie to bardzo, gdyż nie słyszałem, by zawył jakiś alarm (a w Saturnie ciągle coś wyje). Zapytałem się więc, na jakiej podstawie ów pan rości sobie prawo do przeszukiwania mojego plecaka. Dowiedziałem się, że tak stanowi regulamin sklepu.
Zacząłem się stawiać, bo wchodząc nie widziałem, by jakikolwiek napis informował, że zgadzam się na warunki jakiegokolwiek regulaminu. Ponieważ nie należę do osób spostrzegawczych, nie zdziwiłoby mnie, gdybym taką informację przegapił, ale w toku rozmowy dowiedziałem się, że jednak nic nie przegapiłem. Poprosiłem zatem o pokazanie owego regulaminu, ale prośba została zignorowana.
Znajomi przyłączyli się do jałowej „dyskusji” o sklepach, hotelach i regulaminach. W końcu odpuściłem, bo ochroniarz stwierdził, że tylko wykonuje polecenia przełożonych, że podobna sprawa była już zgłaszana itd. Potem zastanawiałem się, czy nie powinienem doprowadzić historii do końca, tj. do rozmowy z kierownikiem, ale chyba jak na mnie i tak dużo zrobiłem (zdenerwowałem się mocno).
A przed chwilą kumpel po konsultacji ze studentem prawa potwierdził moje przekonanie o tym, że tylko policja może mnie poddać rewizji, nawet jak sklep wymyśli sobie w regulaminie coś innego.
Nieznajomość przepisów przez konsumentów.
Nieznajomość praw jakimi człowiek dysponuje…
Na tych rzeczach sklepy, ich kierownictwo i inni robią przekręty, i wykorzystują nas, albo naszą niepisaną zgodę (na przeszukanie).
Jak chcesz to możemy następnym razem się wybrać – małą prowokację zrobić :) – i pogadać z kierownikiem :) – z chęcią się pokłócę z takim sklepem :P
Ubolewam, że znajomość prawa w tym zakresie nie jest wystarczająco upowszechniana. Sam nie wiem dokładnie, jakie są uprawnienia ochroniarza w takiej sytuacji. Zdaje się, że w przypadku odmowy poddania się rewizji ma on prawo do zatrzymania do przyjazdu policji. Ale nie wiem, czy jest to dopuszczalne, gdy nie ma podstaw do rewizji typu włączenie się alarmu.
Kolega mówił, że ochroniarz może zatrzymać do przyjazdu policji, ale też nie wiem, czy muszą być do tego konkretne podstawy.
linka do artykułu na stronie federacji konsumentów:
co może ochrona sklepu
i jeszcze link do postu z pl.soc.prawo na ten temat:
Ochrona w supermarkecie
trzeba było czekać na policję
W Saturnie dwa dni po otwarciu wchodziłem i wychodziłem kilka jak nie kilkanaście razy, a w dodatku robiłem zdjęcia jak ludziom tak i sprzętowi jaki mają na sklepie i … ochroniarz miał to gdzieś.
Nigdy nie otwieram plecaka – jedynie wchodząc na masową imprezę daję zmacać.
Najlepiej jest od razu zapytać „a jestem o coś podejrzany?” – jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby któryś ochroniarz odpowiedział „tak”, a odpowiedź „nie” oznacza, iż możemy iść dalej.
Nie próbowali mnie jeszcze nigdy dogonić, wołać itd, zresztą sami twierdzili, że nic do mnie nie mają (-:
Chyba się przejdę niedługo do Saturna z plecakiem. ;)
A ja następnym razem chyba postąpię jak legalnycyklista, bo wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem — bez zbędnego robienia afery, ale i bez ulegania widzimisię kadry kierowniczej marketów.
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.