W dobie Internetu tytułowe powiedzenie nabiera szczególnego znaczenia, bo możemy teraz o wiele łatwiej przekazać swoją opinię szerszemu gronu zainteresowanych. Dotyczy to na przykład zakupów i usług. A ja właśnie kilka dni temu spotkałem się z ciekawą reakcją na próbę zakupu, zdawałoby się, głupiej bateryjki.
Otóż byłem u zegarmistrza w celu wymiany baterii. Starszy pan, zgarbiony nad stolikiem (biedny kręgosłup — taka praca musi na nim pozostawiać wyraźny ślad) uprzedził mnie, że zegarek może stracić na szczelności. Odpowiedziałem, że rozumiem, i że może śmiało rozkręcać. Nie lubię niewodoszczelnych zegarków, ale mój ma już wiele lat i jak umrze podczas pływania to nie będę płakał.
Po przywróceniu chronometru do życia zapytałem o jakąś bateryjkę 1,5V. Mam kłopoty ze starą cyfrówką, która dziwnie często domaga się wymiany głównych baterii. Po rozkręceniu odkryłem w środku małą bateryjkę o podejrzanie niskim napięciu, więc pomyślałem, że podłączę tam jakąś zegarkową 1,5V i sprawdzę, czy to pomoże. No i się zaczęło… Pan zegarmistrz mało na mnie nie zaczął krzyczeć, gdy okazało się, że chcę kupić dowolną małą bateryjkę. No bo jak to dowolną? Tak nie można! Nawet sypnął jakimiś numerkami, co mnie pewnie miało onieśmielić, ale fachowymi oznaczeniami ja też sypnąć potrafię i większego wrażenia to na mnie nie robi. Za to na ogół robi wiek człowieka, z którym rozmawiam, więc ani myślałem dyskutować (tym bardziej, że nie pachniało to dyskusją). W końcu wymusiłem na panu zegarmistrzu sprzedaż jakieś bateryjki, ale atmosfera była gęsta…
Może jestem przewrażliwiony, ale to nie pierwszy raz, gdy chcę coś kupić i zaczyna się śledztwo: po co? na co? do czego? Nawet jak palcem pokażę i stwierdzę, że wiem, co kupuję, mrozi mnie surowy wzrok sprzedawcy, poirytowanego, że jakiś domorosły elektronik próbuje zgrywać fachowca.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2010 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.