— Więc Ruff, jak leci?
— A uwierzysz, że szukam nowego świata?
To był świat po jakiejś wojnie. Dokoła zniszczone budynki, pustka. Nawet nie miałem gdzie naprawić komórki. Zresztą i tak chciałem się jej pozbyć, bo obawiałem się, że gdy tylko ją włączę, ktoś zacznie mnie śledzić.
Zacząłem iść gdzieś za tłumem ludzi, który pojawił się znikąd. Trafiliśmy do szkoły albo sądu, a może na uczelnię. W każdym razie był tam długi korytarz i mnóstwo drzwi. Usiedliśmy pod jedną z sal i czekaliśmy. Jakiś mężczyzna zaczął wyjaśniać nam podniosłość chwili. Oto stoimy u progu nowego świata, świata informacji. W jego ustach brzmiało to, jak zapowiedź nowej religii. Informacja sama w sobie stawała się czymś tak bezwzględnie ważnym, jak produkcja taśmowa w „Nowym, wspaniałym świecie” Aldousa Huxley’a.
Poznajcie Atanazego, którego spotkałem przy drodze na Lipsk, gdy jechałem do wsi Krasne. Nie wiem, czy Atanazy jest motylem, czy ćmą, ale z pewnością ma duszę fotomodela, w przeciwieństwie do płochliwych bocianów.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.