W świetle poprzedniego wpisu ten będzie już niczym innym jak próbą rozładowania frustracji i nie mam co komu wmawiać nawet, że cały świat wokół jest zły, a ja jestem strasznie pokrzywdzony czy coś. Po prostu jest piątek, w poniedziałek wyjeżdżam do Gdańska, a jeszcze tyle spraw zostało do załatwienia. A to trzeba spakować wszystko, co od tygodni wala się po podłodze i pod szafą (a tam mieszka wielki pająk, wiem, bo chciał się do mojej drukarki wprowadzić), a to przekonać samego siebie, że wcale o niczym ważnym nie zapomnę. To znowu stary komputer przygotować do życia na miejsce tego, który za sobą zabieram.
W sumie to nie ma co się oszukiwać, ja naprawdę jestem pokrzywdzony. Bo niby czemu katridż nie chciał się skręcić po wsypaniu tonera? „Psipadek?” Niby czemu znów roleta się zacięła, wkręcając w swój durnowaty mechanizm ten śmieszny sznurek z koralikami? IV RP? Nie dość, że uwalony jestem w czarnym proszku, to jeszcze nawet za okno nie mogę wyjrzeć.
Ale jest jogger, można ponarzekać i wylansować się na level ziroł, co zawsze mniej jest męczące niż zabranie się za robotę.
Wysyłając komentarz, wyrażasz zgodę na jego publikację na zasadach licencji CC BY-SA 3.0 PL. Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy, szczególnie w przypadku wypowiedzi wulgarnych i niezwiązanych z tematem dyskusji.
2007–2011 Mariusz Chilmon, Augustów — Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.