Dwa tygodnie temu byłem po raz pierwszy w Parku Oliwskim, a dziś wybrałem się ze znajomymi do oliwskiego zoo. Trzeba przyznać, że w Oliwie nie brak atrakcji i możliwości relaksu połączonego z obcowaniem z naturą. Zoo jest naprawdę spore — zwiedzenie całego zajęło nam ponad trzy godziny.
Muszę przyznać, że od wizyty w Kadzidłowie zaczęło się zmieniać moje podejście do ogrodów zoologicznych. W szczególności po lekturze „Życia Pi” Yanna Martela postrzegam je nie tyle jako miejsce dręczenia i zniewalania zwierząt ku uciesze gawiedzi, ale jako placówkę edukacyjno-naukową, gdzie ludzie mogą poobserwować zwierzęta, a te żyją w nie najgorszych warunkach, pod fachową opieką, a nierzadko jest to dla nich jedyna możliwość przedłużenia gatunku. Oczywiście, pewnie często nie bywa tak różowo, ale wolę widzieć dwie chore niedźwiedzice w niezbyt przestronnej klatce w zoo niż w cyrku, skąd pochodzą. Mimo wszystko sądzę, że tu mają znacznie lepsze warunki.
A surykatki? Wyglądają na zadowolone. No i nic ich nie zeżre.
Pewna szwedzka para postanowiła wychowywać swoje dziecko bezpłciowo tak długo, jak się da. Ich potomek ma już dwa i pół roku, ale prawie nikt nie wie, czy jest chłopcem czy dziewczynką. Uważają, że, zgodnie z feministyczną filozofią, płeć jest wytworem społeczeństwa, a oni chcą by ich dziecko, które nazywają imieniem Pop, rosło wolne i nietłamszone formami płciowości. Jego matka mówi w wywiadzie, udzielonemu w marcu gazecie „Svenska Dagbladet”: Okrucieństwem jest wprowadzenie na ten świat dziecka z niebieskim bądź różowym stemplem na czole
.
nie zabiera się wszystkiego
w kolejną podróż
ani pierwszą ani ostatnią
ćwierćdolarówki nie wiadomo skąd
złamanego ołówka
figurki znalezionej na dnie jeziora
choćby z tobą widziała słońce przez mętne wody Rospudy
w plecak
gdy idzie się przez wysokie trawy
nie pakuje się czyichś powiek
perlistego śmiechu
nawet uścisku dłoni
mówi się do widzenia i wymawia imię
które dotąd wypełniało świat
znika się za ścianą lasu
idzie dalej kilkadziesiąt kroków lub lat
bez znaczenia
w plecaku i tak mieć trzeba bułki
i choć kilka stron zadrukowanych mądrymi słowami
płaszcz można zostawić
są wysokie gęste świerki
w ich żywicy twoja krew
niedojrzały bursztyn
wiesz w bursztynach grzęzną małe muszki
nie dość mądre by w porę uciec
dlatego nie musisz się o nic martwić
bursztyn można wyłowić z oceanu na krańcu świata
nawet za tysiąc lat
Zamiłowanie do butów uchodzi za cechę typowo kobiecą, ale gdy przyjrzycie się facetom w waszym otoczeniu, zauważycie, że niejeden od czasu do czasu lekko poświruje na tym punkcie — czasem chodzi o glany, czasem o firmowe buty sportowe z amortyzacją, czasem o buty do wspinaczki. Sam, choć nie przepadam za zakupami, z roku na rok coraz chętniej wybieram się na małe polowanie na buty. Lubię ten zapach (nowych butów!) i przyjemną świadomość, że ma się na nogach coś nowego.
Poza tym szukając kolejnej pary… hmmm… można się dowartościować. Gdy, chodząc po Galerii Bałtyckiej, widzę kilkanaście sklepów, w których można kupić buty (często wcale nie tanie), stwierdzam z dumą, że nie możemy żyć w biednym kraju. Wiarę moją podbudowują też odwiedziny w iSpocie (zaczynam rozumieć Apple'owych fanboyów). Szkoda tylko, że później wracam Konstalem 105Na, w którym rdza przeżera schody na wylot. Dobrze, że nie ma tłoku i nie muszę na nich stać.
Lubię nasz język ojczysty i na ogół denerwuje mnie nadużywanie zwrotów z języka angielskiego (choć w elektronice i informatyce trudno tego uniknąć). Są jednak sytuacje, gdy wolę po prostu pozostać przy angielskich wersjach. Odnosi się to szczególnie do tytułów filmów i menu w programach i urządzeniach elektronicznych. Jeżeli chodzi o filmy, to chyba wszyscy wiemy, w czym rzecz. A dlaczego nie lubię polskich menu? Oto najważniejsze powody:
Miałem zamiar opisać to na moim techblogu, ale że prowadzę go poza Joggerem, postanowiłem podzielić się tym z Wami tutaj, licząc na to, że zaraz ktoś mnie oświeci, jak pokonać i/lub zabezpieczyć się w Firefoksie przed takim kodem:
Nie klikaj, jeżeli nie jesteś pewien, że wiesz, co robisz!
Opera wyświetla w oknie komunikatu opcję, pozwalającą zablokować JavaScript. Firefox zaś radośnie się zapętla. Oczywiście, wyświetlenie komunikatu, blokuje wszystkie inne funkcje przeglądarki.
Dziś po raz pierwszy byłem w Parku Oliwskim. To naprawdę piękne miejsce, a bogata roślinność nastraja pozytywnie swoimi kolorami i kształtami. No i można spotkać Entów. Bądźcie jednak ostrożni, bo są trochę strachliwe.
Niedawno Sąd Rejonowy uniewinnił Dorotę Nieznalską od zarzutu obrazy uczuć religijnych. Pani Nieznalska jest twórczynią wątpliwej wartości artystycznej instalacji „Pasja”, składającej się z krzyża greckiego z wpisaną fotografią męskich genitaliów i filmu, przedstawiającego mężczyznę, trenującego w siłowni. W ten błyskotliwy sposób artystka skłania do refleksji nad rolą religii w subkulturze dresów.
To wydarzenie przypomina mi wyrok w sprawie Ryszarda Nowaka, który nazwał lidera Behemotha, Adama Darskiego, przestępcą, mimo iż ten nie został sądownie uznany za winnego obrazy uczuć religijnych po tym, jak na koncercie w Gdyni nazwał Biblię „pieprzonym gównem”, po czym ją podarł.
2007–2009 Mariusz Chilmon, Augustów – Gdańsk
Teksty, zdjęcia i inne zasoby mojego autorstwa na tej stronie są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska, o ile nie zaznaczono inaczej.
Szablon powstał przy użyciu Wolnego Oprogramowania.
Wykorzystano zestaw ikon bwpx.icns autorstwa Paula Armstronga.
Całość napędza JoggerPL.